-

Pioter : Kiedy bogowie zorientowali się, że nie są w stanie zmienić tego co już się stało, stworzyli historyków.

Islandzka saga o Wandalach

I jak zwykle wpadło mi coś ciekawego w ręce. Tym razem trafiłem na pracę Johanna Peringskiolda wydaną w Sztokholmie w 1715 roku, a zawierającą islandzką sagę zwaną Vilkingsaga.

I jak porządna praca z historii Polski zaczyna się ona od dziejów Mieczysława, panującego nad Wandalami w latach 336-388. Tego samego, którego podejrzewam o wprowadzenie do naszego kraju chrześcijaństwa.

Ciekawe, że fragmenty naszych dziejów przechowały się akurat na Islandii, gdzie powinny znaleść się raczej dzieje Wenedów, ale bądźmy dobrej myśli. Ważne, że władze szwedzkie pozwoliły na druk tych sag (wprawdzie druk jest po islandzku i szwedzku) więc możemy uzupełnić wiedzę przechowywaną w archiwach meklemburskich.

Jeden z początkowych frgamentów tej sagi brzmi tak (AI-traslation): 

O królu Wilkinie, krainie Wilkinalandii oraz o Hernecie, królu Rusi.

Wilkinus, zwany też Ilkinus, król sławny dzięki swej sławie, zwycięstwom, a także chwale męstwa, zażywał głębokiego pokoju w swym królestwie. Podbił orężem krainę, którą w ówczesnych czasach nazywano Wilkinalandią, a w dzisiejszych dniach Swionią i Gotlandią; w jej obrębie zawierały się Skania, Zelandia, Jutlandia, Winlandia oraz wszystkie prowincje do nich przyległe. Wszystkie one podlegały władzy króla Wilkina i od jego imienia nazwano je Szwedami [sveverunt].

I zaprawdę, w przekazywanej historii zachowano taki porządek, że mianowicie od imienia najwyższego władcy nazwano krainę i lud. Tak więc i ta kraina została nazwana Wilkinalandią od imienia króla Wilkina, podobnie jak wszyscy mieszkańcy krainy nazwani Wilkinami, zachowując to imię aż do czasu, gdy nadano im nowe od tego, pod czyją władzę ów lud później przeszedł.

Gdy Wilkinus przez pewien czas sprawował rządy w królestwie, zgromadziwszy wojsko i otoczony tłumem jeźdźców oraz wodzów, najechał Polskę, gdzie po stoczeniu zaciekłych bitew wreszcie wyszedł mu naprzeciw Hertnidus [Hernitus], który w owym czasie panował nad Rusią oraz wielką częścią Grecji i Węgier, a także trzymał wraz z bratem Hirderem wielką część wschodnich królestw.

Między tymi królami stoczono wiele bardzo wielkich bitew, w których Wilkinus zawsze wychodził zwycięsko. Spustoszył także Polskę i inne ziemie aż po morze. Następnie skierował swe zwycięskie oręże na Ruś, gdzie zajął znakomite grody i liczne umocnienia, mianowicie Smoleńsk i Połock, i nie zaprzestał walki, zanim nie podbił Holmgardu [Nowogrodu], królewskiej siedziby Hernita.

Toczyła się tu zacięta bitwa, zanim Hernit, zmuszony ratować się ucieczką, poległ. Wśród innych poległ także jego brat Hirderus wraz z ogromną liczbą Rusinów, a wielu zostało wziętych do niewoli, gdzie przetrzymywano ich do wykupienia przez swoich. Ten król [Wilkinus] zdobył tak wielką ilość złota, srebra i innych najcenniejszych dóbr, jakiej później, obciążony łupami wojennymi, nigdy już nie otrzymał.

To akurat opis jednej z wojen pomiędzy Wandalami i Gotami. Wówczas granicą pomiędzy tymi państwami była rzeka Wisła. A dzięki temu, że już dawno temu (z kroniki Jordana) udało się ustalić, że imię władcy Hertnidus odpowiada Ermanarykowi (zmarłemu około 375 roku), można wyraźnie wskazać, na podstawie pracy Thomasa Nugenta, że Wilkin jest albo islandzką wersją imienia Mieczysława, albo królem, którego akurat kroniki meklemburskie pominęły. Bo czas panowania Mieczysława jest określony przez Nugenta (na podstawie meklemburskich danych) na 52 lata. A samą opisaną wojnę można umieścić gdzieś w latach 350-375. 

Państwo Gotów Ermanaryka możemy zobaczyć na tej mapie Imperium Romanum. Państwo Wandalów, nazwane tu Germania, także jest widoczne. Te przybliżenia niemieckich uczonych wykonanych w 1899 roku w zasadzie pokrywają się z odkryciami archeologicznymi, więc w tym przypadku możemy im wierzyć na słowo. 

Ermanaryk z Mieczysławem/Wilkiusem wojnę przegrał. Północną część swego państwa musiał w ramach układu pokojowego oddać Wandalom. Saga mówi o tym w ten sposób: 

Lecz dużo później królowie zawarli pokój i zgodę. Hernit, widząc, że nie sprosta już potężnemu Wilkinowi po utracie brata i kwiatu swego wojska, przystał na następujące warunki ugody: jako władca królestwa miał aż do śmierci płacić Wilkinowi trybut. Gdy te sprawy tak załatwiono, Wilkinus przemierzył całą Moskowię [ziemie ruskie], przeglądając ją, wybierał trybuty i ją ujarzmił.

Gdy tylko jeden front został zamknięty na południową część państwa uderzyli Hunowie, przez co całe struktury państowe Gotów się rozsypały. A potomkowie pochodzący z królewskiego rodu później musieli służyć jako generałowie wojsk najemnych u cesarzy z Konsnatynopola, Rzymu lub Kartaginy.

 



tagi: wojna  polska  rosja  szwecja  islandia  wandalowie  goci  saga 

Pioter
6 grudnia 2025 15:52
37     1408    12 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

chlor @Pioter
6 grudnia 2025 16:50

"zachowano taki porządek, że mianowicie od imienia najwyższego władcy nazwano krainę i lud". 

Może stąd pochodzi nazwa Bolonia jako kraj Bolesława, później zapisywana Polonia. Tylko tak zgaduję niestety. 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @chlor 6 grudnia 2025 16:50
6 grudnia 2025 18:31

Możliwe, bo Polska to Bolanda na Wschodzie. 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Traube 6 grudnia 2025 18:00
6 grudnia 2025 18:59

Dziwnie to brzmi, jak Pan przykłada współczesne standardy do XVIII wieku, gdy każdy druk wymagał imprintu i podlegał pod monopol państwowy 

zaloguj się by móc komentować

chlor @Matka-Scypiona 6 grudnia 2025 18:31
6 grudnia 2025 19:02

W wielu językach Azji różnica wymowy między b a p jest minimalna. Na pewno w chińskim, ten język poznałem trochę bliżej. 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Pioter
6 grudnia 2025 20:00

Nie zauważył Pan, że jest mowa o druku, a nie o digitalizacji?

zaloguj się by móc komentować

tomaszlubelski @Pioter
6 grudnia 2025 21:36

Nie mieszka Pan w Szwecji od 1715 roku i niech Pan przestanie smrodzić.

zaloguj się by móc komentować

tomaszlubelski @tomaszlubelski 6 grudnia 2025 21:36
6 grudnia 2025 21:38

Bardzo przepraszam. To było do Traube. 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Pioter
6 grudnia 2025 21:38

Już nie będzie 

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @Traube 6 grudnia 2025 20:21
6 grudnia 2025 21:42

Szanowny Traube,ja przypuszczam ,że Polacy mieszkający w Szwecji czasem nie orientują się w polityce Riksantikvarieämbetet (Swedish National Heritage Board) jak wielka jest ochrona nawet tych zrabowanych zabytków,ksiąg,które niestety Szwedzi rabowali szczególnie podczas "potopu".Chociaz Szwecja jest teraz innym krajem ,niż przed wiekami to jednakże  dokumenty zagrabione w Polsce,maja nieoceniona wartość, owszem ,udostępniają je polskim badaczom, lecz o ich zwrocie do kraju nie ma mowy.

Więc może i dygitalizują obecnie co chcą,lecz nie zawsze tak bywało.

Nawet ustaliła się zasada, że Polacy mogą w Szwecji „odzyskiwać” przynajmniej wiedzę o swojej przeszłości. Dotyczy to równiez nie tylko Polski. Jaki rozmiar i strata tych skarbów był przed wiekami opisuje mniej wiecej artykuł,wcale nie przesadzając :

https://www.national-geographic.pl/historia/co-porwal-potop-juz-nie-wroci-dlaczego-szwedzi-nie-chca-oddac-polskich-skarbow/

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @chlor 6 grudnia 2025 19:02
6 grudnia 2025 21:59

Nie tylko w chińskim. W greckim też

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @tomaszlubelski 6 grudnia 2025 21:36
6 grudnia 2025 22:02

Daję plusa za ten komentarz...:]

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Pioter
6 grudnia 2025 22:09

Mnie jedno dzowi czy raczej zastanaeia. W historiografii rok 385 to moment szczytu potęgi Gotów. Oni wygrwali wojny z Wandalami w IVw. Choćby w Siedmiogrodzie. A tu proszę - z sagi wynika, że jednak była jakaś skuteczna kontrofensywa wandalska. 

Ta ma0a jest jakaś dziwna, bo Goci są nawet na terenach na zachód od Wisły, a na Mazowszu umieścili Gepidów. To bezmi jak baśn z mchu i paproci, bo Gepidzi byli w Panonii

Zastanawia mnie ta "większa część Grecji". Z pewnością chodzi o Bizancjum, ale jakoe to konkretnie tereny? Na Krymie Goci byli już w IIw. 

"Wilkinson" lub "Wilkins" to nazwiska dość popularne wśród anglosasów. 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @OjciecDyrektor 6 grudnia 2025 22:09
6 grudnia 2025 22:39

Muszę całość przetłumaczyć z islandzkiego, a to potrwa. Wtedy będę wiedzieć więcej. Ale z tego co widzę, to chyba jest streszczenie tych sag, które kazał spisać Karol Wielki. 

Do tego trzeba będzie dodać dość dobry system komentarzy (przypisów), bo Szwedzi wydali to tak, aby było zrozumiałe dla przeciętnego ich mieszkańca w 1715, więc stąd zamiast Gotów są Moskale.

Kolejny element układanki, który dopiero trzeba wpasować w resztę - zestawić z tym co spisał Saxo i co wyciągnął Nugent z meklemburskiego archiwum. Teraz akurat siedzę przy Schediusie. Więc wcześniej niż w maju przyszłego roku nie widzę szans na zabranie się za to.

A mapa, jak mapa. Dla mnie ważniejsze są przybliżone granice państw Gotów i Wandalów niż to co wpisali w środku. 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @BTWSelena 6 grudnia 2025 21:42
6 grudnia 2025 22:43

Pan Traube uczepił się czegoś zupełnie nieistotnego, tylko po to, żeby się uczepić. Do tego nie przeczytał tekstu, a jak przeczytał to nie zrozumial, że chodziło o zgodę na wydanie sag w 1715 roku. Bo to co znalazłem to i tak było zdigitalizowane w Bawarii, a nie w jakimś szwedzkim instytucie.

Szkoda jest go żegnać, ale skoro sam na to uporczywie nalegał....

zaloguj się by móc komentować

orjan @Pioter 6 grudnia 2025 22:43
7 grudnia 2025 02:57

Jeśli druki są, jak zrozumiałem, w tłumaczeniu na islandzki (1715) i po szwedzku (1715), to chyba trzeba dokonać porównawczych przekładów z tych języków na ówczesny polski pod założeniem, iż w tym samym czasie (1715 r.) nazwy własne powinny były być jakoś zharmonizowane przynajmniej wśród ówczesnych, wykształconych czytelników.

Następnie, z odpowiednimi komentarzami powinno nastąpić "uwspółcześnienie" nazw własnych tekstu pod takim samym argumentem jaki kiedyś zastosowano wskazując w 1715 r. ziemie Gotów jako Moskowię.

Tak sobie to wyobrażam, jeśli istota zawartych, raczej przysypanych kurzem, wiadomości miałaby opuścić "zaklęty krąg akademicki" i miałaby zejść "między strzechy".

Czy mógłbyś zarysować, jaki jest Twój pogląd w kwestii metodologi tłumaczeń, ale nie tej metodologii technicznej (translatory, etc.), lecz metodologii nacelowanej na zamiar upowszechnienia treści tych odkryć. Między innymi pod wpływem ostatnich tutaj dyskusji, ja uważam, że nie ma innego sposobu sprowokowania dyskusji akademickiej niż ulokowanie pod strzechami oczekiwania na takie dyskusje. Bo wtedy nastąpiłoby ssanie wiadomości historycznych od strony pop-u skoro tak popularne są w nim baśniowe fantazje typu tolkienowskiego.

Przez góry lepiej iść po poziomicy. Spytaj @OjcaDyrektora. Za większą celowość uważam powszechne ożywienie głodu odpowiednich tematów, niż przyczynkarskie rejestrowanie treści takich tematów w gotowej formie wiedzy ad usum academiae quae non vult. Co o tym sądzisz?

PS.: Nie tak dawno wymieniliśmy poglądy na temat beletrystyki Gravesa. On celowo (bo beltrystyka!) potrafił Germanów nazywać Niemcami, legiony pułkami i tak dalej, wszystko według nazw dzisiejszych odpowiedników. I odniósł sukces czytelniczy!

zaloguj się by móc komentować

Pioter @orjan 7 grudnia 2025 02:57
7 grudnia 2025 04:22

To jest jedna księga - jedna kolumna po islandzku i obok tłumaczenie na szwedzki. Łącznie jest ich prawie 400. I z tego co widzę u ciotki Wiki to niektóre z tych sag są opracowane, więc nazwy własne należy w nich pozostawić w brzmieniu oryginalnym (wersji islandzkiej). I do tego w tym przypadku trzeba zrobić przypisy w tych przypadkach, które uda się rozkodować. A skoro to są sagi, to będzie tam dużo informacji niekoniecnzie dotyczących panującej dynastii, ale także róąnych lokalnych bohaterów.

Mogę jedynie opracować to i wydać w akademickim nakładzie. Przy oczywistej zmianie tytułu, bo moda na Wandalów trwa już od pewnego czasu - znacznie logiczniejsze wyjaśnienia się otrzymuje niż w przypadku Wielkiej Lechii. Ale pewnie Akademi się tym i tak nie zainteresuje, bo okaże się, że zamiast uznanej (w przypadku np sagi o Otridzie) lokalizacji w Lombardii nad jeziorem Grado, otrzymamy króla Longobardów w Nowogrodzie. Te sagi były spisywane w VII w na zlecenie Karola Wielkiego, przerabiane w XII w na Islandii, by opowiadały losy Europy, i poprawiane propagandowndowo w Szwecji w trakcie III Wojny Północnej. Wyłuskać prawdę będzie ciężko, ale nie jest to niemożliwe.

A co do Gravesa - w angielskim nie ma rozróżnienia między mieszkańcem Germanii z I w ne, a współczesnym Niemcem. To te same słowo. Różnice są w polskim i niemieckim, więc to wina tłumacza akurat.

zaloguj się by móc komentować

orjan @Pioter
7 grudnia 2025 10:33

Jak zrozumiałem, mamy (1) tekst islandzki. Ten spisuje "oryginalną" sagę. Tu cudzysłów ode mnie, bo zapewne, zanim dana saga została spisana, to jak przypuszczam, pierwotnie powstała w wersji ustnej, a ta przechodziła swoją ewolucję ("szlifowanie") aż do jej spisania. O ile też dobrze pojmuję, to sagi miały przeznaczenie literatury epickiej z odpowiednim udziałem kolorowania postaw i zdarzeń. Zatem obok relacji historycznych powinny tam być także wątki nadające się do literatury awanturniczej, czy bohaterskiej.

(2) Obok tekst szwedzki, lecz czy to jest tłumaczenie (1:1 jak kamień z Rosetty), czy tłumacznie "dostosowane do potrzeb szwedzkich" z czasu tłumaczenia? Przy tym chodzi mi o potrzeby "wychowawczo-polityczne", a nie porządkujące nazwy, itp. 

No i dochodzi, jak rozumiem, domniemanie istnienia (3) streszczenia tych sag na zlecenie Karola Wielkiego. Jeśli jest, to miałoby charakter pomocniczy we wstępnym, a ogólnym zorientowaniu się w treści sag, ale finalnie streszczenie takie byłoby samo w sobie komentarzem, jak w czasach i dla potrzeb Karola W. odczytywano te sagi. Jaka była ich percepcja.

Rzeczywiście zapowiada się epicka robota. Uchylam kapelusz.

Z tym Gravesem, to chyba nie zrozumieliśmy się, bo niepotrzebnie podałem akurat ten przykład Germanii. Otóż w rodzaju słowa od-autorskiego przed powieścią "Ja, Klaudiusz" Graves wyraźnie ujawnia, że zastosował metodę uwspółcześniania pojęć, aby w ten sposób odciążyć czytelników od biegania po słowniki, czy encyklopedie specjalizujące się w imperialnym Rzymie. Bardziej stosowny byłby więc przykład wzięty stamtąd, że Graves legiony konsekwentnie nazywa zapewne po angielsku "regimentami", a polski tłumacz konsekwentnie "pułkami", kohorty "batalionami", centurie "kompaniami" itd. Ciekawy zabieg choć może dzisiaj nieco chybiony, bo iluż to dorosłych dzisiaj mężczyzn odróżnia pułk od batalionu? Ja się akurat dobrze w tym orientuję, podobnie jak w organizacji armii rzymskiej, lecz, może właśnie dlatego, ten zabieg spodobał mi się i kontynuację w innych powieściach historycznych uważałbym go za zgrabną. Zwłaszcza, gdyby chodziło o elementy nazewnicze dawnych organizacji mniej znanych niż armia rzymska z rozciągnięciem tego na wszelkie sprawy. Niby dlaczego bowiem łacińskie "malleus" każdy dzisiejszy tłumacz przełoży jako "młotek" przez co od razu wiadomo, o co chodzi :)

  

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Pioter 6 grudnia 2025 22:39
7 grudnia 2025 10:59

Czyli skoro to są te sagi, które nakazał spisać Karol Wielki, to mamy owe "brakujące ogniwo". Karolingowie bowiem - jak już raz napisałem - czerpali źródło swojego tytułu cesarskiego właśnie z cesarstwa wandalskiego, czyli od pierwszego cesarza Mieczysława/Wilkina. 

Mnie bardzo zastanawia dlaczego te sagi były spisane po islandzku? Skoro Islandia była siedzibą króla Wenedów do VIw., zniszcxlzoną najprawdopodobniej przez Sasów na zlecenie Wandalów, to jak tę Islandię powiązać z Wandalami i Karolingami? Bo wychodzi z tego oslandzkiego rodowodu sag, że Piastowie byli powiązani z Karolingami właśnie poprzez Islandię. 

Co tam było, co tam się działo na tej Islandii, po zniszczeniu centrum administracyjnego Wenedów? Nie mogła tam być pustka, bo inaczej nowo przybyli ludzie ze Skandynawii nie spisaliby niczego, co opisywało tak dawne dzieje. Bo niby jak? Na jakiej podstawie? Wikingowie swoją,historię mieli dopiero od czasów Ragnara. Król Frothon zaś walczył z Wandalami i Wenedami  i chyba nie podbił Islandii?

Sprawa/tajemnica Islandii wydaje się więc tu najważniejsza.

 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @orjan 7 grudnia 2025 10:33
7 grudnia 2025 11:08

O tym, że sagi spisane w czasach Kraola Wielkiego zostały (pewnie po łacinie) świadczy tekst w Gesta Danorum. Sasom one nie były do niczego potrzebne (to nie ich historia), ale w XIX wieku wykorzystali np Pieśń o Nibelungach. Oficjalnie więc zaginęły (treść u Saxo, a więc XII w). Islandzkie sagi zaczęły się pojawiać w publicystyce naukowej dopiero pod koniec XIX w, ale i tu wykorzystano tylko kilka z nich. Akademia jakoś całkowicie zignorowała wydania XV/XVI wieczne sag duńskich i te zbiorcze wydanie szwedzkie sag wandalskich. 

Dlatego będzie ciekawie, bo zupełnie nie wiadomo czego można się spodziewać w tekście, ani w jaki sposób to zestawić z innymi historiami ludów sąsiednich. 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @OjciecDyrektor 7 grudnia 2025 10:59
7 grudnia 2025 11:20

Duńczycy Islandii nie podbili. Dopiero Norwegowie, ale to IX wiek. Duńczycy traktowali zaś Islandię jako etap pośredni w drodze na Disko jeszcze pod koniec VIII w. Wielokrotnie u Saxo jest mowa o tym, że do Danii przybyli ludzie z Islandii i opowiadali co dzieje się poza ich krajem (Disko, Ameryka), a duńscy królowie wysyłali tam wyprawy. Norwescy zresztą też, co widać w Sadze o inwazji Wandalów na Skandię. Dwie duńskie wyprawy na Disko, oddalone w czasie o około 100 lat są ze szczegółami opisane w Gesta Danorum.

Islandia od zawsze jest tajemnicą. Od czasów Akkadu praktycznie.

A skąd dotarły na tę wyspę wandalskie sagi nie potrafię teraz odpowiedzieć.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Pioter 7 grudnia 2025 11:20
7 grudnia 2025 11:23

No właśnie... Thule to jakaś straszna tajemnica. 

zaloguj się by móc komentować

orjan @OjciecDyrektor 7 grudnia 2025 10:59
7 grudnia 2025 11:44

Mnie akurat nie dziwi dlaczego akurat Islandia. Zastanów się, gdzie w ówczesnych czasach ludzie mogliby mieć więcej wolnego czasu zwłaszcza zimowymi wieczorami. Ponadto, gdzie mogłaby mocniej panować tęsknota typu nostalgia.

Ze ściśle gospodarczego punktu widzenia, głównie przez ławą dostępność wyżywienia, Islandia była bardzo przyjazna. Pod względem łączności z resztą świata była taka sobie. Trudno o lepsze warunki dla rozwoju kultury opowieści.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @orjan 7 grudnia 2025 11:44
7 grudnia 2025 11:59

No nie mów mi, że w innych, mniej odizolowanych regionach ludzie byli mniej skorzy do spisywania starych dziejów. Bo to mnie przypomina tę samą bajkę, że nazwa "Polonia" pochodzi od słowa "pole" lub "polana".

 

 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @orjan 7 grudnia 2025 11:44
7 grudnia 2025 12:01

Sagi islandzkie przetrwały, bo nazwy osób czy miejsc są pozmieniane na "lokalne", a przez to trudne do odkodowania. I stąd pozostawiono je na wierzchu, jako nieszkodliwe czy nie nieporządane.

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @Pioter 6 grudnia 2025 22:43
7 grudnia 2025 12:29

Zgadza się ,szkoda.Ale tak to jest,że w kraju w którym się mieszka,mając lepsze i łatwiejsze życie,zawsze jest wiara w dobre intencje.Niektórym trudno uwierzyć,że przed wiekami mogłoby być inaczej.I to jest częstym czynnikiem,że polegamy na tym co podają nam gotowe na tacy.

Życzę dobrych odkryć,które z zainteresowaniem czytam,chociaż przyznaję,że mam duże luki o tych czasach.

zaloguj się by móc komentować

orjan @OjciecDyrektor 7 grudnia 2025 11:59
7 grudnia 2025 16:52

Skorzy byli pewnie nie mniej, ale zależy jak kręcił się ich kierat roboty, aby przeżyć, stałe być gotowym militarnie i tak dalej. O jakości tego stosunku decydowało środowisko z zasobami oraz brak stałego nacisku agresorów.

Ale z drugiej strony nie mogło być zbyt łatwo.  Środowisko musiało domagać się inwencji w jego wykorzystaniu, a przez to pobudzało inteligencję twórczą.

Była taka brytyjska naukowiec, ekonomista, nawiasem mówiąc czerwona jak malina. Ona sformułowała pewną teorię w skrócie okreßlaną jako ekonomia banana. Próbowała wykazać przyczynę, dla której pewne regiony świata nie wytworzyły pędu do techniki.

Trzeba było.znaleźć winnego i ustaliła, że jest nim drzewo bananowe nie wymagające istotnej pracy, ani inwencji, w zapewniające postawy wyżywienia. Trochę upraszczam, ale było to takie rozumowanie. W Islandii jest obfitość, ale wymagajáca rozwoju uniejętności i organizacji.

Rezultat, oba przypadki umożliwiają sporo czasu wolnego, ale w jednym nie powstaje ciśnienie twórcze. 

Tak wyglądają warunki. Teraz zależy, na co one zostaną zużyte, Inter arma silent musae. 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @orjan 7 grudnia 2025 16:52
7 grudnia 2025 20:42

Po pierwsze nigdy nie jest tak, że w społeczeństwach zmilitsryzowanych wszyscy walczą, a nikt tego nie opisuje. Zawze i wszędzie znajdzie się choćby i tylko tuzin ludzi, którzy lubią pisać i opisywać to, co się akrualnie dzieje i co się działo w przeszłości. Co więcej - w takich zmilitaryzowanych społeczeństwach aż prosi się, aby te chwalebne boje opisywać dla potomnych. Czy Rzym nie miał kronikarzy i historyków? 

A po drugie - spróbuj łowić ryby w krainie mórz zimnych, gdzie wieją stałe bardzo silne wiatry i gdzie woda ma prawie zawsze temperaturę "lodówkową". Wiesz ile to trzeba wydiłku i jak trzeba być dobrze zorganizowanym? Jeśli na Islandii jest - jak mówisz - taka obfitość, to dlaczego Islandczyków jest tak mało? W górzystym Tajwanie mieszka kilkadxiesiąt milionów ludzi, a na Islandii nie ma nawet 400 tyś. (niecałe 4 osoby na 1 km kw.). Same te dane pokazują, że twoje argumenty są zdrka oderwane od realiów...:)

zaloguj się by móc komentować

orjan @OjciecDyrektor 7 grudnia 2025 20:42
8 grudnia 2025 01:42

Rozmijamy się. Ja wskazuję ogólne warunki powodzenia zasiedlenia trwałego, choć izolowanego od kraju wyjścia, tzn. zasiedlenia nowego terytorium i następnie takiego powodzenia w tym zasiedleniu, aby wkrótce możliwe było uwolnienie się potrzeb wyższych. Np w zbiorowym spędzaniu czasu wolnego (np. biesiadowanie) generującego potrzeby kulturalne. To są mechanizmy ogólne. Pytanie tylko, czy że względu na napotkane zasoby są do zrealizowania w konkretnym terenie bez konsumpcji tych zasobów na "armaty zamiast na masło".

Wydaje mi się, że nie masz w dyspozycji dowodów, ani nawet łańcucha poszlak dla twierdzenia, że nadrzędnym celem osadnictwa na Islandii były potrzeby militarne do zrealizowania ich tam lub stamtąd gdzieś dalej, jakby z przyczółka. To nie był obóz militarny choć hipoteza taka jest ciekawa, ale to tylko hipoteza. W tamtych czasach osadnik musiał dysponować zdolnością, czy raczej wydolnością militarną. Podobnie kupiec, czy nawet podróżnik. Przejście od "lemiesza do miecza" z pewnością zdarzało się często jako chwilowe. Natomiast przekucie na stałe miecza na lemiesz wymagało stworzenia struktury niewolniczej lub feudalnej. Przy tym nie wystarczą niewolnicy nieliczni, lecz niewolnictwo musi być masowe. 

Tymczasem dominuje pogląd, iż pierwsze osadnictwa na Islandii miały ustrój, że tak nazwę, protodemokratyczny. Brak tak było zależności społecznych właściwych ustrojom zmilitaryzowanej. W szczególności chyba nie ma podstaw przyjmowanie, iżby wojownicy wikińscy i im podobni wojowali inaczej, niż ochotniczo.

Dochodzi jeszcze ta poszlaka, że najwyraźniej tworzenie sag i ich spisywanie miało charakter ludowy przynajmniej w tym sensie, że była to twórczość popularna. Nie to, że twórcą był każdy, lecz każdy Islandczyk domagał się takiej twórczości. W tym momencie dochodzi pytanie, dlaczego tematem islandzkich sag nie są tylko sprawy wewnętrzne, a poważna część tematyki to opiewanie historii królów i bohaterów z krajów pochodzenia osadników?

Zarzut, że ziemia ta miała trudny klimat jest nietrafny. Południwa połowa ma i miała klimat umiarkowany (Golfsztrom) a ocean jest i był tam niezwykle żyzny. Podobnie pastwiska. Każdy wie o osobliwości energetycznej w postaci gejzerów, ale ile to daje energii, to widać dopiero po zauważeniu, iż jednym z wiodących przemysłów jest tam hutnictwo aluminium (ponad 40 proc wolumenu eksportu!).

W kryteriach wczesno średniowiecznych osadnictwo było tam atrakcyjne także dlatego, że gwarantowało wolność osobistą i bezpieczeństwo od zagrożeń zewnętrznych. Jednak dostępność osiedlenia się tam wymagała majątku, albo włączenia się do inicjatywy kogoś, kto majątek miał. To nie była oferta dla biednych.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @orjan 8 grudnia 2025 01:42
8 grudnia 2025 07:48

Tworzenie sag nie miało charakteru ludowego. W Sadze o inwazji Wandalów na Skanię jest mijsce, w którym król Norwegii, Harald Pięknowłosy, nakazuje bardom, których miał przy sobie, bardzo dokładnie przyglądać się toczonej bitwie, aby zapamiętać czyny każdego wojownika.

Sagi to propaganda państwowa. Odgórna. A nie wytwór ludowy.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @orjan 8 grudnia 2025 01:42
8 grudnia 2025 08:48

A zdajesz sobie sprawę, jaką moc INYEGRACYJNĄ mają wspólne walki, wspólne przebywanie noejako w obozie? O to własnie w taki h zmilitaryzowanych strukturach wyksztalcaja sie relacje - jak to napisałes - protodemokratyczne. 

I stad Islandia musiała byc takim właśnie obozem wojskowym, terenem silnie zmilitaryzowanym tj..zamieszkałym przez ludzi uzbrojonych, a wiec wolnych.

Znowu "niechcący" napisałeś coś, co lepiej uzasadnia moje tezy...:)

 

zaloguj się by móc komentować

orjan @Pioter 8 grudnia 2025 07:48
8 grudnia 2025 11:16

To jest moim zdaniem akurat względne, ta ludowość versus państwowość tworzenia utworów zwłaszcza heroicznych. Tworzenie pism zwykle należy do właściwej władzy i zwykle pisma takie mają ograniczony krąg obiegu. Natomiast tutaj mamy do czynienia z sagami, które z pewnością należały do obiegu powszechnego i to do obiegu aż kulturowego, a nie tylko kultowego. Jak sobie to wyobrażam, obdarzony odpowiednią weną twórca układał sagę z opowieści wcześniej słyszanych kto wie, czy nie przy piwie. Następnie, albo w ogóle na wcześniejsze zlecenie kompilował to z potrzebami władzy lub jakichś mecenasów i w końcu powstawał utwór spisany. Ten był następnie wielokrotnie odtwarzany zapewne przy uroczystościach państwowych, a pewnie także spontanicznie przy piwie w długie zimowe wieczory.

Może się mylę, ale w ustroju ówczesnej Islandii (nazwałem go proto-demokratycznym) inna, tzn. "urzędowa", czy "monarsza" droga powstawania i później odtwarzania takich utworów jak sagi wyglądałaby dla mnie wręcz nienormalnie. Mogli tam być ludzie wpływowi posiadający nieformalna władzę nad innymi, wydolni w funkcji mecenasów tych sag, lecz przecież nie było władz typu monarszego. W związku z tym nie było też dworów analogicznych jak wtedy w kontynentalnej Europie. Owszem, ktoś mógł zlecać tworzenie sag, ale prędzej na zasadzie mecenatu, a nie władztwa.

Wyraźnie zastrzegam, że nie mam w tym zakresie wiedzy i zdaję się na wyczucie. Moja wyobraźnia jednak podpowiada, że oto mamy nieliczne społeczeństwo, jeden mieszka daleko od drugiego, jest zima, dzień trwa jakieś kilka godzin, bydło, czy tam jakieś owce nakarmione, w beczkach ryby zasolone, ciepła woda pod ręką, tzn. pod ziemią i co tu dalej robić? Nic tylko spotykać się i biesiadować, czyż nie?

Jeszcze nawiązując do argumentu @OjcaDyrektora, że było to kiepskie miejsce osiedlenia, czego dowodem ma być nieliczna populacja nawet po wiekach. Może tak, może nie. Moim zdaniem ciekawsze jest dlaczego tam dochodziło do kolejnych prób zasiedlenia, gdy te poprzedzające kończyły się powrotami do starej ojczyzny, albo zagadkowym zanimiem. Proszę więc zauważyć, że podobne szarpanie się osadnictwa miało też miejsce przy początku kolonizacji typu Mayflower.  Zastanawiając się nad tym należy wziąć pod uwagę pewną obiektywną prawidłowość zasiedlania nowych ziem.

Mianowicie powodzenie zależy nie tylko od gościnności samej tam natury lub tambylców. Wykonanie zamiaru zasiedlenia musi od początku mieć i potem utrzymywać odpowiedni rozmiar w liczebności zasiedlających. Inaczej skończy się biedą i fiaskiem nawet w miejscu niebywale gościnnym. Ten odpowiedni  rozmiar może być podtrzymywany rozrodczością, asymilowaniem miejscowych, jeśli tacy są, imigracją i na każdy inny sposób, byle populacja nie spadała poniżej pewnej liczby minimalnej. Gdy już trwale liczbę tę utrzymuje, to już nie musi nikogo z zewnątrz przyjmować, ani nawet rozmnażać się na potęgę.

Jaka to może być obiektywna liczebność? Wielu, a praktycznie każdy interesujący się wie, że od liczebności populacji zależy np. uchronienie się do niepowodzenia genetycznego wskutek zawężania się puli genów. Ale jest jeszcze jedna, znacznie szybciej działająca reguła. Otóż pewna liczebność jest bezwzględnie potrzebna, aby utrzymać pewien poziom cywilizacyjny, którego zapewnienie zależy od "obsadzenia" wszystkich funkcji potrzebnych dla społecznego podziału pracy.

Najprościej wytłumaczyć wskazując, iż poniżej owej ukrytej liczby nie ma już kto zająć się np. usługowym kowalstwem, naprawami czegoś tam, w tym łodzi. W szczególności ginie praktyczna wiedza i tak dalej aż gubią się np sagi obojętnie spisane, czy nie. Liczba ta oznacza więc swego rodzaju granicę, poniżej której społeczeństwo zbyt nieliczne nieuchronnie zejdzie w swoją degenerację, przeprowadzi się gdzieś, ewentualnie wymrze.

Liczba ta jest pewnie różna w różnych miejscach, dla róznych przedsięwzięć i przy różnych warunkach miejscowych. Gdybyśmy na przykład chcieli dzisiaj założyć nowe miasto w Polsce, to przypuszczalnie powodzenie zależałoby od minimalnej liczby 5.000 mieszkańców. Nie mam pojęcia, ile taka liczba wynosiła dla wczesnośredniowiecznej kolonizacji Islandii, ale jakaś tam była.

Aha, utrzymywanie stałego wojska podnosi taką liczbę, bo wojsko chce jeść i rekrutować, a ktoś musi wyprodukować o tyle więcej papu, napojów wyskokowych i wychować dzieci płci ... niezbędnej.

zaloguj się by móc komentować

orjan @OjciecDyrektor 8 grudnia 2025 08:48
8 grudnia 2025 11:29

Możesz mieć rację, łącznie z tym, że moje uwagi służą Twoim tezom. Jednak ja uważam, że nie walczymy tu o rację, lecz staramy się odgadywać (na razie zaledwie odgadywać), o co tam komu naprawdę chodziło przy ograniczonym zaufaniu do dotychczasowych poglądów tej - jak ją nazywamy - Akademii.

Jeśli masz rację, to na razie jest ona zdecydowanie przedwczesna, aby eliminować inne ewentualności. @Pioter pracuje a wynik ze źródeł dopiero pojawi się, albo nie. Nie ma po co zawężać się w tezach.

Po mojej stronie jest jeszcze jeden motyw, który chyba sygnalizowałem. Otóż uważam, że te pola, które rozkopuje @Pioter są genialną odkrywką tematów i pomysłów twórczych dla nowej literatury i to w najbardziej nośnym jej wydaniu, mianowicie osnutego niezwykłością, awanturniczego pop-u. Należy na takie poszukiwania chuchać, może to coś da. Niekoniecznie w Akademii, która niech dalej dba o siebie samą.

Dlatego z przyjemnością ględzę tutaj. 

zaloguj się by móc komentować

Zdzislaw @orjan 7 grudnia 2025 11:44
8 grudnia 2025 12:18

Trochę obok tematu:

Śledzę ostatnio kilka "produkcji" na YT, pochodzących z Północnej Norwegii, tej tuż przy oraz już za kołem podbiegunowym, gdzie dzionki w grudniu i okolicach są bardzo krótkie albo wcale ich już nie ma i jest polarna noc, co najwyżej początek świtu przechodzi od razu w koniec zmierzchu i zapada ciemna noc na prawie całe 24 godziny, oczywiście "oświetlona" zorzą polarną.

Tak że ci Norwegowie, o ile nagromadzą dostatecznie dużo opału, mięsa łosi i wędzonych dorszy (z czym u nich nigdy, a i teraz pewnie tez, nie było problemu), mogą się poświęcić nostalgicznym dumaniom i opwieściom, choć pewnie teraz zastąpiły je telewizory i komputery.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @orjan 8 grudnia 2025 11:29
8 grudnia 2025 13:43

No masz rację, że tu nie chodzi o osobisty lans i czyja racja jest racniejsza...:).

Fajnie się tak dyskutuje, bo to rozwija umysłowo. I nigdy nie wiadomo, gdzie nas ta dyskusja zaprowadzi...:). I to jest najfajniejsze

zaloguj się by móc komentować

orjan @OjciecDyrektor 8 grudnia 2025 13:43
8 grudnia 2025 16:11

Właśnie, a @Pioter zasługuje na ruch w jego blogu, bo tymczasowo przyczynia się przynajmniej do rozwoju fantazji, a kto wie dokąd zajdzie po ziemi!

zaloguj się by móc komentować

orjan @Zdzislaw 8 grudnia 2025 12:18
8 grudnia 2025 16:15

To są stałe fragmenty gry w człowieczeństwo. Wszędzie. Może mniej pod drzewem bananowym. @OjciecDyrektor trafnie nie tak dawno podsumował, że co do preferencji człowiek reagował zawsze tak samo i będzie tak samo.

Z drugiej strony, te białe noce i ciemne dni są podobno bardzo dolegliwe dla psychiki i pewnie jakoś trzeba odreagować.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @OjciecDyrektor 8 grudnia 2025 08:48
10 grudnia 2025 23:21

I jeszcze jedno napisał orjan na potwierdzenie przeczucia że Islandia ma swoją tajemnicę: "jednym z wiodących przemysłów jest tam hutnictwo aluminium (ponad 40 proc wolumenu eksportu!)."

Militaryzm i przemysł metalowy idą w parze. Nad nimi zaś jest ta trzecia. W epokach starożytnych, nad którymi patronują z tylnego siedzenia merkantylne potęgi (Elam, Babilon, Larsa, Kreta, ośrodki indyjskie, Tyr, Sydon i Kartagina) nad zjednoczonymi emiratami metalurgii i demokracji wojowników/szlachty czuwa kasta kapłańska (drued, żercy Molocha), ta sama, którą pokonał prorok Eliasz w Izraelu. Stąd kult Molocha w angielskim Allandale w bliskim sąsiedztwie starożytnej huty ołowiu. Stąd odkryte przez Mircae Eliadego - i razem przez niego zakryte/zafałszowane - zapisy o zastosowaniu ciał nienarodzonych dzieci w kowalstwie zwłaszcze w produkcji żelaznej broni. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować