-

Pioter : Kiedy bogowie zorientowali się, że nie są w stanie zmienić tego co już się stało, stworzyli historyków.

Jak Raki z Karkonoszy uczyły Egipcjan budować piramidy

Wydawać by się mogło, że w naszych interdyscyplinarnych badaniach antyku nie uda się przebić, wywiedzionych z błędnej interpretacji tekstów i przygotowanych przez carską jeszcze ochranę, twierdzeń Wielkiej Lechii. Ale jednak się udało.

Tym razem sięgnę po artykuł z 11 lipca bieżącego roku z magazynu naukowego Archeology News pod tytułem Odkryte w zachodniej Polsce "polskie piramidy" sprzed 5500 lat ujawniają sekrety neolitycznej inżynierii napisanego przez amerykanina Dario Radleya, profesora Uniwersytetu w Iowa. 

W artykule mowa o prowadzonych pracach badawczych w wiosce Wyskoć pod Kościanem. Kompleks neolitycznych budowli znaleziono na terenie Parku Krajobrazowego im gen Chłapowskiego dzięki zastosowaniu Lidaru. Te budowle ziemno - kamienne, które roboczo określono jako grobowce (pomimo nie znalezienia jeszcze żadnych pochówków), liczą sobie około 200 metrów długości i 4 metry wysokości. Obecnie, czyli w trakcie prowadzonych prac archeologicznych, wiek tego kompleksu datuje się na lata 3800-2700 pne, a więc na okres istnienia na tym terenie archeologicznej kultury pucharków lejkowatych, którą my możemy zidentyfikować jako Gildię Raka.

Najczęściej na tych wykopaliskach znajdowanym artefaktem są gliniane flasze, których przeznaczenie roboczo przyjęto jako przechowywanie substancji psychoaktywnych (to za artykułem Radosława Biela w Archeologii Żywej). Jak podało np TVN nie są to pierwsze tego typu odkrycia w Polsce, bowiem w 2019 roku podobne konstrukcje odkryto w Rokietnicy na Kujawach. 

Oczywiście tytuł tej notki jest tak samo prowokacyjny, jak tytuły innych artykułów prasowych w tym temacie. I tak samo w żaden sposób nie udowodnię tego, nawet przyjmując, że niejaki Ra był tylko dowódcą okrętu kursującego pomiędzy Winedą a egipskimi Tebami. I pomimo pozostawionych dość wyraźnych śladów wiodących znad Bałtyku do tzw kolebek cywilizacji.

To jest nieistotne. Istotne jest coś innego. Archeologiczne potwierdzenie istnienia potężnych organizmów państwowych na naszych ziemiach w głębokim antyku. Bo nawet jeśli były to grobowce, to kogoś w nich pochowano. Kogoś na tyle potężnego, że zadano sobie trud budowy tych kamienno-ziemnych kontrukcji.

A jeśli zaś nie były to grobowce (poszukiwania miejsc pochówków bowiem nadal są w toku), to były to magazyny czegoś, co było przechowywane w glinianych flaszach. Najprawdodpobniej czegoś w rodzaju opium, bowiem w wielu innych odnalezionych i przebanych już tego typu flaszach odnaleziono albo ziarna maku, albo ślady opiatów. A sam kształt tych glinianych flasz pozwalał, aby przechowywanie w nich opium (po zakorkowaniu tkaniną i zapieczętowaniu np żywicą sosnową) zachowało swoje działanie nawet przez dwa lata. 

Pozostaje teraz do rozstrzygnięcia pytanie, czy był to mak uprawniany lokalnie (czego dowodów jednoznacznych nie posiadamy) czy też był to import z okolic Anatolii, gdzie występuje dziki mak lekarski. Z tym, że wtedy te naczynia gliniane też musiałby by pochodzić z Anatolii, a tam ich nie odnajdywano, to typowo środkowoeuropejski wyrób. 

No cóż. Na razie mamy zbyt mało danych. Wiemy, że z nad Bałtyku i spod Karkonoszy do tzw kolebek cywilizacji, czyli do Mezopotamii i Egiptu eksportowano broń i narzędzia krzemionkowe oraz bursztyn. To akurat potwierdzają znaleziska archeologiczne znalezione w Uruk czy Memfis. Egipskie mity zaś pozwalają nam domniemywać, że tą samą drogą szedł również bawnik pozyskiwany z czerwca. Także tą drogą szło żelazo rodzime pozyskiwane na wyspie Disko. A pewnie także złoto i drogie kamienie wydobywane w Karkonoszach. 

Najważniejsze więc pytanie brzmi - co nasi przodkowie otrzymywali w zamian za te towary? Scalone w sztabki opium, które później rozcieńczano i przelewano do linianych butelek? Nawet jeśli początkowo tak było, to dość szybko nauczono się uprawiać mak w Europie. A więc co szło w dugą stronę? Co mogło być niezbędne dla naszych przodków, a czego ludy Południa miały nadmiar przeznaczony do handlu? 



tagi: polska  archeologia  handel  neolit 

Pioter
21 lipca 2025 18:20
14     1328    14 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

Trzy-Krainy @Pioter
21 lipca 2025 20:14

Bardzo ciekawa notka. Mam takie naiwne pytanie: czy w starożytności handlowano na dużą skalę miodem lub produktami pochodnymi (bo gliniane flasze)? Pszczoła był godłem Dolnego Egiptu, a również Ra, którego Pan wspomniał, miał być z pszczołami jakoś związany.

https://theconstantreader.com/pl/pszczoly/

 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Pioter
21 lipca 2025 20:43

Jest taka tenisistka o imieniu Aryna.

Sabalenko - też nie wien co to znaczy.

 

Aryna ...

ajryn ?

Irena z angielskiego ?

 

 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Trzy-Krainy 21 lipca 2025 22:14
22 lipca 2025 02:33

Pewnie handlowano. Ale miód łatwiej pozyskać wśród nadorzańskich lasów niż na egipskich pustyniach. Więc to też jest towar, który szedł z Polski do Egiptu, a nie odwrotnie.

Ogólnie handlowano wszystkim, co się łatwo nie zepsuło w drodze. Więc miód i suszona żywność (owoce, mięso, ryby, grzyby, zioła, przyprawy) się do tego nadawały. 

Ale najciekawsze pytanie nadal brzmi - Co pozyskiwano w zamian?

zaloguj się by móc komentować

Pioter @MarekBielany 21 lipca 2025 22:43
22 lipca 2025 02:33

To chyba zupełnie inna bajka.

zaloguj się by móc komentować

Trzy-Krainy @Pioter 22 lipca 2025 04:33
22 lipca 2025 06:59

"Ale najciekawsze pytanie nadal brzmi - Co pozyskiwano w zamian?"

Kiedyś czytałem o tych różnych kulturach znanych z archeologii, a więc i o kulturze pucharów lejkowatych. Jeśli dobrze pamiętam, to miała ona kilka charakterystycznych cech. Niektóre z nich to: zastosowanie konnicy w wojsku, szybkie przemieszczanie się i podboje; oczywiście nowy kształt pucharów, ale to pewnie sprawa nie istotna; rozprzestrzenianie się uprawy jęczmienia i produkcji piwa.

Pan Szymon Modzelewski w swojej dwutomowej książce o starożytności przytaczał zachowane w Egipcie opisy codziennej porcji żywności, którą wydzielano robotnikom budującym piramidy itp. obiekty. Zawsze była tam konkretna miara piwa.

Trzeba by sięgnąć do tej książki ("Wieki brązu i żelaza") i poszukać coś o wymianie handlowej z różnymi krajami. Może coś jest o dawniejszych jeszcze czasach.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Pioter
22 lipca 2025 07:15

Kultura Pucharów Lejkowych stworzyła pierwsze znane na świecie wozy czterokołowe. Była więc orgsnizacją bardzo mobilną i nardzo handlową, bo te wozy coś musiały transportować. Musiały być też dobrze rozwinięte drogi, bo wozy ciężko by się pchsło po nierównym terenie. 

Co takiego mogła mieć Mezopotamia czy Egipt na wymianę? W zasadzie to chyba nic poza właśnie jakimiś ekskluzywnymi dobrami luksusu. Jakieś perfumy, pachnidła czy używki. To zawsze było w nadmiarze w tamtych cywilizacjach. Ale to oznaczałoby, że Kuktura Pucharów Lejkowych osiągnęła tski poziom zamożności, że nie wiedziano już na co wydawać kasę, bo wszystkiego mieli pod dostatkiem. 

Z tą kukturą związane są figurki przedstawiające barana. Jeśli więc to były Raki, to musieli mueć ściśłe, stałe i strategiczne związki handlowe z Baranami, czyli Kuszytami. Oni musieli być tu, na odrzańskim terenie, pośrednikami.

zaloguj się by móc komentować

Trzy-Krainy @OjciecDyrektor 22 lipca 2025 09:15
22 lipca 2025 07:58

Podobnie, ale oczywiście szerzej opisane jest to w "Wieki brązu i żelaza" t. 1., str. 129-138, gdzie Europa Zach. i Środkowa oraz Bliski Wschód z Egiptem jawi się jako jeden świat połączony siecią szlaków handlowych, a nowości i mody rozprzestrzeniały się bardzo szybko.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Trzy-Krainy 22 lipca 2025 08:59
22 lipca 2025 08:18

Bo piwo było zdrowsze od wody, a zawierało tylko ok 1-2% alkoholu. Ale do produkcji piwa wystarczy jęczmień, który w naszych warunkach da się uprawiać. Czego więc mógł dostaraczać Egipt do ówczesnej Polski? Arabskie perfumy (mirra, kadzidło) czy antyseptyki ("smocza krew", czyli żywica z draceny)? Bo z Mezopotamii mogły iść produkowane u nich masowo tkaniny. 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @OjciecDyrektor 22 lipca 2025 09:15
22 lipca 2025 08:22

To by znaczyło, że Gryfy (Gryfici) byli elementem obcym, który przejął później wydobycie kruszców w Karkonoszach i handel wzdłuż Odry i Bałtyku. Pewnie w czasie opisywanej wojny Her Aklesa z Hydrą. I stąd wzięły się późniejsze greckie opisy o ciągłych walkach toczonych pomiędzy Gryfami a Arimapsami o złoto.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Pioter 22 lipca 2025 10:22
22 lipca 2025 09:00

Czyli Gryfici to byli ludzie Olimpijczyków, ustanowieni jsko nadzorcy nad dorzeczem Odry, po zniszczeniu Raków. A więc nie mozna Gryfitów łączyć z Rakami...:). No to już jesteśmy kolejny krok do przodu...:)

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Pioter 22 lipca 2025 10:18
22 lipca 2025 11:11

No właśnie. Tkaniny przyszły mi na myśl w pierwszej kolejności. Poza tym indygo. Wino. Nasze winogrona gorsze i mniej wydajne.

Świetny tekst. 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Magazynier 22 lipca 2025 13:11
22 lipca 2025 11:44

I chyba jeszcze obsydian, ktory u nas nie występuje.

zaloguj się by móc komentować

Trzy-Krainy @Pioter 22 lipca 2025 13:44
22 lipca 2025 19:41

"I chyba jeszcze obsydian, ktory u nas nie występuje"... a od dawna było na niego zapotrzebowanie:

https://www.archeologia.uw.edu.pl/Cmielow_95/stanowisko/index.html

To pewnie tylko odnaleziony fragment starożytnej miejscowości i skromna po niej pozostałość.

Handel dalekosiężny musiał działać dobrze.

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować