Wyprawa po Złote Runo
Gdy weźmiemy do rąk dzieło Diodora Sycylijskiego, to dojdzemy do wniosku, że żadnej wyprawy po złote runo nigdy nie było. Nie - nie dlatego, że Grecy nie potrzebowali technologii płukania złota z rzek, a dlatego, że cała wyprawa dotyczyła czegoś zupełnie innego.
Otóż Diodor, opierając się na niepoetyckich przekazach, infromuje nas o tym, że wyprawa Argonautów miała za cel coś zupełnie innego niż kradzież technologii. Coś znacznie ważniejszego - zmianę władzy w Kolchidzie na taką, która zezwoli potomkom Fenicjan na handel. Fenicjanom dlatego, że cała akcja dzieje się setki lat przed Wojną Trojańską, czyli gdzieś tak w okresie XV do XIII w pne.
Ale zacznijmy od początku:
Jak podają mity, Fryksos, syn Atamasa, wziął siostrę Helle i uciekł z Grecji, ponieważ macocha planowała przeciwko niemu intrygę. Gdy dzięki opatrzności bogów przekroczyli granice Europy i Azji na grzbiecie barana o złotym runie, dziewczyna spadła do morza, które od jej imienia zostało nazwane Hellespontem, natomiast Fryksos, kierując sięku Pontowi, dotarł do Kolchidy, gdzie zgodnie z poleceniem wyroczni, złożył barana na ofiarę, a jego runo umieścił w świątynie Aresa. Później, gdy w Kolchodzie królował Ajetes, pojawiła się wyrocznia, według której straci on życie wtedy, gdy przypłyną cudzoziemcy i zabiorą złote runo. Z tego powodu i zgodnie z jego własnym okrucieństwem rozkazał zabijać cudzoziemców, aby wieść o okrucieństwie mieszkańców Kolchidy rozeszła się szeroko, tak aby nikt z cudzoziemców nie odważył się przybyć do tego kraju. Kazał również otoczyć święty okrąg murem [...] Głoszono na przykład, że wokół świętego okręgu znajdowały się byki zionące ogniem, a niezasypiający smok pilnował złotego runa.
Tak właśnie wygląda wersja poetycka mitu. Prawda jednak jest znacznie ciekawsza:
[...] kazał postawić licznych strażników pochodzących z kraju Taurów, co spowodowało, że Grecy wymyślili na ten temat niezwykłe mity. [...] Zbieżność nazw doprowadziła do przejścia do Taurów do bydła z powodu jego siły, a okrucieństwo w zabijaniu cudzoziemców stało się mitem o bykach ziejących ogniem. Podobnie zostało przerobione na mit to, co siętyczy Fryksosa. Jedni mówią, że płynął on na statku mającym na dziobie kształt głowy barana, a Helle, cierpiąca na chorobę morską , gdy z tego powodu wychyliłą się za burtę statku, wpadła do morza. Inni znowu podają, że król Scytów, będąc zięciem Ajetesa, przybył z gościną do Kolchidy akurat w czasie, gdy schwytano Fryksosa i jego opiekuna, i zapłonął on miłością do chłopca i otrzymał go w darze od Ajetesa, umiłował jak syna, i dał mu królestwo. Natomiast opiekuna o imieniu Krios złożono bogom na ofiarę, zdarto z niego skórę i przybito do świątyni zgodnie z jakimś zwyczajem. Później [...] król, jak podają, otoczył święty okrąg murem i strażą, nadto pozłocił skórę, aby z powodu swego blasku wydawała się żołnierzom godna pilnowania.
To tyle o wyglądzie owego mitycznego złotego runa. Wyprawa Argonautów jednak osiągnęła swój cel i Ajates zginął, a Kolchida stanęła otworem przed fenickimi kupcami. Ciekawa jest jednak także ucieczka Argonautów z Kolchidy:
Gdy Agronauci po zrabowaniu złotego runa dowiedzieli się, że ujście Pontu zostało zablokowane przez okręty Ajetesa, dokonali osobliwego i godnego pamięci odkrycia. Popłynęli bowiem w góręrzeki Tanais aż do źródeł i w pewnym momencie przeciągnęli statek przez ląd i znaleźli się ponownie w nurcie innej rzeki, która wpada do Oceanu i wypłynęli na morze. Następnie płynęli z północy na zachód, mając ląd po lewej stronie, i gdy znaleźli się w pobliżu Gadeiry, wpłynęli na nasze morze.
Tak więc z relacji pochodzącej od Tomajosa, a zapisanej przez Diodora, wynika, że trasa powrotna Argonautów wiodła przez Bałtyk.
tagi: bałtyk mity argonauci
|
|
Pioter |
| 14 grudnia 2025 15:30 |
Komentarze:
|
|
OjciecDyrektor @Pioter |
| 14 grudnia 2025 16:00 |
Myślę, że oni i tak planowali płynąć na Bałtyk. Znać musieli doskonale ten szlak rzeczno-lądowy i nyli do tego przygotowani. Zresztą skoro obalili władcę na przychylnego Olimpijczykom, to dlaczego mieliby się przejmować blokadą ujścia rzeki?
Myślę, że po obaleniu władcy Kolichidy zwyczajnie przedstawili komuś nad Bałtykiem ofertę nie do odrzucenia. A to oznacza, że Kolchida musiała być bardzo ważnym hubem przeładunkowym dla handlu bałtyckiego. I tak było zawsze. Jeśli ktoś chciał negocjować stawki celne przez Sund musiał przejąć kontrolę nad obszarem północnego wybrzeża M. Czarnego. Dziwi mnie tylko połaczenie rzeki Tanais z Kolchidą. Kolchida to dzisiejsza Gruzja, a Tanais to chyba Don, tak? Ujscie Pontu zaś, to był Bosfor? Bo w przeciwnym razie wychodzi jakiś kociokwik. Z tego opusu wynika, że szykowan9 zasadzkę na Argonautów, ale gdzieś z dala od Kolchidy.
|
|
Pioter @OjciecDyrektor 14 grudnia 2025 16:00 |
| 14 grudnia 2025 16:15 |
Pewnie przeciągnęli statek na Wołgę w pobliżu Wołgogradu. Ale historykowi nie wypadąło pisać o tym, że Argonaucie pływali sobie swobodnie po Styksie ;)
|
|
Gotoxy76 @OjciecDyrektor 14 grudnia 2025 16:00 |
| 14 grudnia 2025 16:19 |
I ciekawe jak się ma do tego Order Złotego Runa ustanowiony przez Filipa III Dobrego z dynastii burgundzkiej. Który obecnie nadają Habsburgowie i Burbonowie.
|
|
Pioter @Gotoxy76 14 grudnia 2025 16:19 |
| 14 grudnia 2025 17:00 |
Przecież obdzieranie ze skróry zagranicznych kupców to marzenie każdego władcy.
|
orjan @OjciecDyrektor 14 grudnia 2025 16:00 |
| 14 grudnia 2025 19:08 |
Diodor Sycylijski cytował u siebie wersję Timajosa. W ogóle wersji powrotu Argo jest kilka.
Pościg z Kolchidy miał dogonić Argonautów przy delcie Dunaju.
Stamtąd jakoby Argo pożeglowała niejako z powrotem do rzeki Fazis (obecnie rz. Rioni w Gruzji), a rzeka tą do Morza Kaspijskiego. Stamtąd do Oceanu Indyjskiego. Dalej to już zupełna fantazja, że chyba przez Nil do jeziora Tritonis (teraz w Libii)
Inna wersja, że popłynęli w górę Dunaju, z niego Sawą i Padem do Adriatyku. Ale taka trasa była niewykonalna, bo skończyłaby się w Żelaznych Wrotach na Dunaju. Nie ma połączenia Dunaju z Padem, a Sawa nie wpada do Adriatyku, lecz koło Triestu wpada tam inna rzeczka dawniej zwana Istrus, gdy na Dunaj mówiono: Ister.
Albo Dunajem do źródeł Łaby i stamtąd do Jutlandii więc o rzut beretem od Bałtyku. W sumie to mogłoby się udać, ale z wielkim bólem i "na chama" przez te Żelazne Wrota.
Inna wersja nieco pokrywająca się z tą u Diodora, że z ujścia Dunaju wrócili do ujścia Donu i w górę rzeki dotarli do samych źródeł Donu zatem w wersji tej w ogóle nie chodziło o żeglugę Wołgą choć dałoby się i w ten sposób. Zaś od źródeł Donu zaciągnęli Argo do rzek dopływów Zatoki Fińskiej. To było możliwe. Długo potem sprawdzali to Waregowie. Możliwe jednak, że Timajos/Diodor pomylił Don z Dnieprem, którędy też dawało się na Bałtyk. Może nawet jeszcze łatwiej. Don = Tanais; Dniepr u starych Greków to najpierw Borystenes później Danapris.
Tyle tylko, że skoro najpierw Argonauci, jakby to ująć, spacyfikowali pościg u ujścia Dunaju, to droga przez Bosfor i Hellespont (Dardanele) powinna była stać otworem. Przecież nie takie bryły przed Argonautami były. Zatem te wersje trasy do Bałtyku musiały mieć inne uzasadnienie. Jeśli zaś poprzeć domysły, że najciekawsze odkrycia geograficzne utajniano, to ja bym @OjcuDyrektorowi podpowiadał, że jednak przez Dniepr do Bałtyku, a Don to raczej maskirowka.
|
orjan @Pioter 14 grudnia 2025 16:15 |
| 14 grudnia 2025 19:38 |
W sumie teoretycznie było to możliwe. Na odcinku ok. 50km jakieś 40m pod górę. Potem po górzystym góra - dół - góra - dół, a ostatnie 20 km "zjazd" do Wołgi o ok 80m w dół.
Tu pytania praktyczne: Ilu było ludzi w załodze. Na starcie Argonautów było coś 55. No, ale służbowi, "giermkowie", itd. Niech będzie, że po trzech na jednego. Razem ok. 200 osób nie licząc tych, którzy wcześniej odpadli. Zatem, jak byś to zrobił dysponując tam taką siłą?
Przynajmniej 50 trzeba byłoby posłać znacznie z przodu, aby rozpoznawali, znaczyli trasę i ewentualnie uspokoili kogo trzeba, polowali, zdobywali furaż, pełnili role łączników z grupą główną, itd. Po przynajmniej 10 na jedną i drugą szpice boczne i jeszcze paru wywiadowców na szpicę tylną (alarmową). Już masz zatrudnionych ok. 80-ciu. Bez tego grupa główna wyginie.
Zostaje jakieś 120 osób w grupie głównej. Z tego przynajmniej 100 musi przyjąć rolę tragarzy, bo zbyt ciężko pchać kadłub załadowany i na każdy five o clock wyładowywać czajniki na herbatkę. W rezultacie do pchania na odcinkach o zwykłej trudności zostaje ile? Tylko 20 osób. Żadnych zmienników. Ten pesymistyczny rachunek spowodowany jest ciągnięciem tej Argo. Bez niej szłoby raz dwa.
Alternatywa: Rozebrać Argo i przenieść w częściach. Pewnie ze dwa kursy. Nastepnie złożyć Argo i wodować na Wołdze. Kiedy zima? Bo Paulusowi przyszła zbyt wcześnie.
Wniosek: Realność zależała do tego, czy wtedy dawało się w danym terenie nałapać niewolników; przynajmniej 200. Ewentualnie, czy na danym terenie było dużo drzew do wycięcia na okrąglaki. Jeśli zaś między Donem, a Wołgą był prawie bezludny step z nielicznymi konnymi mieszkańcami, to vergessen Sie das.
|
|
OjciecDyrektor @orjan 14 grudnia 2025 19:08 |
| 14 grudnia 2025 19:39 |
A Dnieprze też byly porohy. A poza tym z Dniepru trzeba by dłużej ciągnąć łodzie po lądzie, niż z Donu do Wołgi. A nadto "po dridzw" mieliby na Wołdze bardzo strategiczne muejsce - ujście Kamy do Wołgi l. I tam też mogli zakomunikować, że przejęli kontrole nad wybrzeżem M. Czarnego, a zatem oczekują jakiejś atrakcyjnej oferty. W końcu takie tournee nie robili z miłości do sportów ekstremalnych ..:)
|
|
OjciecDyrektor @orjan 14 grudnia 2025 19:38 |
| 14 grudnia 2025 19:41 |
Tragarzy to można bylo zwyczajnie porwać ludzi i przymusić. Nie takie rzeczy robił Herr Kulas....:). To byli ultra-zabijacy przy ktorych Delta Force czy Specnaz to harcerze
|
orjan @OjciecDyrektor 14 grudnia 2025 19:41 |
| 14 grudnia 2025 20:14 |
Może, ale poziom potrzebnych domysłów robi się coraz wyższy. Poza tym, dla tras wodnych strategicznym miejscem było raczej jezioro Ilmen. To, przy którym był potem Nowogród Wielki. Tam zbiegały się alternatywne trasy rzeczne od Donu i przez Wołgę. Zauważ, że tekst Diodora mówi o dotarciu do źródeł Donu. Na poniższym schemacie odpowiada to potem przeniosce Argo na Okę, a dopiero potem z Oki na Wołgę. Jeśli skala mapy jest wierna, to ta przenioska na Okę byłaby na oko tej samej długości, co na Wołgę pod "stalingradem" :). Tyle, że - w odróżnieniu - po płaskim terenie, z dużą ilością niewielkich rzeczek i jeziorek i wokół drewna na okrąglaki wbród!

Tak przy okazji. Z Dniepru można skręcić już za Gniezdowem, na Połock. Za tym samym Gniezdowem, gdzie naszych wysadzano do Katynia. Usiana jest ta ziemia ...
|
orjan @OjciecDyrektor 14 grudnia 2025 19:39 |
| 14 grudnia 2025 20:22 |
Z porohami Dniepru Kozacy radzili sobie bez problemu. Więc "kozacy": z Argo też daliby radę. Natomiast te Żelazne Wrota na Dunaju stawiały trudności nieporówywalne. Przep[ływ wody co najmniej 5 m/sek. Wielokilometrowe progi skalne. Po obu stronach pionowe, wysokie skały.
|
|
OjciecDyrektor @orjan 14 grudnia 2025 20:14 |
| 14 grudnia 2025 21:01 |
No zgodzę się na Don-Oka...:)
Dźwina to - wg relacji różnych geografów - mało wygodna do żeglugi rzeka. No ale na upartego to wszędzie da radę się wplynąć...:)
|
Zdzislaw @orjan 14 grudnia 2025 19:08 |
| 15 grudnia 2025 12:06 |
"że jednak przez Dniepr do Bałtyku, a Don to raczej maskirowka"
Chyba jedno z najkrótsztch, ale i bardzo dobrych połączeń (Dniepr-Berezyna-Dźwina). Brak większych wzniesień po drodze. "Konkurencyjny" szlak z delty Dunaju via Prut, Dniestr, San i Wisła (aktualnie "na tapecie") był chyba wcale nie krótszy i pewnie dość kłopotliwy. Niby po wschodnim obrzeżu Karpat, ale wzniesień i "zawijasów" raczej dość dużo.
|
|
Pioter @orjan 14 grudnia 2025 19:38 |
| 15 grudnia 2025 12:09 |
Z opisu Diodora wynika, że znana nam załoga okrętu Argo, licząca coś ponad 50 osób, to tylko kadra oficerska wyprawy. Te osoby wszędzie tytułowane są jako - dowódcy Argonautów.
|
orjan @Pioter |
| 16 grudnia 2025 02:16 |
Pewnych spraw, czy rzeczy posłuszna (komu? czemu?) Akademia nie jest w stanie ukryć. Może tylko przemilczeć i "udawać Greka". Weźmy rzeki te, które posłużyły Argonautom. Choć ich rejs odbył się bardzo dawno temu, to bardzo długo potem, we właściwej części Europy nie następowały istotne zmiany w wykorzystaniu rzecznych dróg między Bałtykiem a Morzem Czarnym. Mogli później Waregowie, to wcześniej mogli Argonauci. Raz przetarta trasa wodna potem już nigdy całkowicie nie zarasta.
W szczególności, zatarcie się w terenie miejsca transportu lądowego łodzi wymaga odtworzenia drzewostanu, a i tak pozostaną okazjonalne niwelacje ziemne (zasypane rowy, wyrównane pagórki, itp.). Poufność i ukrywanie tego na mapach nie zawadzi, ale terenowa skuteczność jest fizycznie niemożliwa. Skuteczna wyłączność strategicznych odcinków musiałby być broniona przez jakieś placówki zbrojne a to za duży wysiłek opłacalny dopiero przy regularnym ruchu tam i nazad.
Teraz sprawa konstrukcji Argo. W najlepszym przypadku była to wczesna, może proto-wersja greckiej triery. Uważa się, że triery zaczęły powstawać dopiero ok. VII w p.n.e. Możliwe zatem, że mit o wyprawie po złote runo z upływem czasu otrzymywał różne wersje i na jakimś etapie "aktualizatorzy" mitu mogli do Argo dopasować bardzo przecież udaną konstrukcję triery. Okret jaki jest, każdy Hellen widział. Warto tu zauważyć, iż w dojrzałej wersji mitu opis wartości żeglugowych Argo prawie dokładnie odpowiada właśnie trierze. Mianowicie:
- Argonautów (czyli bohaterów) było ok. 50. Na trierze w wersji bojowej walczyło do 40 hoplitów plus do 10 łuczników.
- Na historycznej trierze przygotowanej do boju potrzeba było ok. 20 marines (hoplici plus łucznicy) oraz 170 wioślarzy plus ok. 20 załogi marynarskiej z kapitanem. Razem ponad 200. Ja przyjąłem założenie, iż na jednego z 50 Argonautów musiało przypadać co najmniej po 3 członków "pocztowych". Razem ok. 200. Ale też Argo była zestrojona do podróży, a tylko okazjonalnie do boju. Żeby ocenić możliwą siłę bojową na lądzie, to załoga triery / Argo liczyła więc tyle co mniej więcej połowa rzymskiej kohorty. Wioślarze na trierach nigdy nie służyli jako niewolnicy. Zawsze byli ludźmi wolnymi. Było więc kim walczyć na lądzie, albo było kim pracować byle praca była sensowna, a nie dla wyniszczenia sił.
- Wartości nawigacyjne. Ocenia się, że wioślarze byli w stanie rozpędzić trierę gdzieś do max. 16 km/godz. Sympatykom wersji trasy Argo po Dunaju wypada wskazać, że w Żelaznych Wrotach silny, przeciwny prąd osiągał 18 km/godz i to na długim dystansie. Nie było więc mowy pokonać te Wrota trierą / Argo na wiosłach, a co dopiero jakąś proto-trierą. Maksymalne rozpędzenie kadłuba na wodzie nie jest kwestią mocy ramion, silnika, czy żagla, lecz funkcją długości linii wodnej kadłuba.
- Teraz sprawy "skrajni" rozmiarów na rzekach i przenoszenia lądem, czyli którędy to-to dawało się przepchać. Dla wersji morsko rzecznej, powiedzmy, że triery miały po ok 40m długości całkowitej, zanurzenie ok. 1,5m i po 4m szerokości kadłuba, ale razem z pracującymi wioślarzami wymagały szerokości rzeki ponad 10m. To nic nadzwyczajnego z tym, że po węższych rzekach wiosłą są na nic i pozostaje raczej burłaczenie, co ma też walor zmniejszenia zanurzenia (bo załoga wysiada)
- Przy wyporności ok. 60ton rozładowana Argo (do przeciągnięcia jej lądem) mogła ważyć jakieś około 20ton. Może i mniej, bo po co na Argo byłby ciężki taran na dziobie. Mając do dyspozycji co najmniej 200 ludzi dawało się to-to ciągnąć lądem zwłaszcza po okrąglakach. W każdym razie, przy powyższych rozmiarach dałoby się trierę przeciągnąć np. po Wielkich Jeziorach Mazurskich, łącznie ze śluzami, ale na Gołdopiwo już nie.
Jest jeszcze inna okoliczność, dla której poszlaką może być nienormalnie długi czas postoju Argo w ujściu Dunaju. Czas ten wypełnia się w micie różnymi, nieistotnymi tutaj zdarzeniami. Lecz Argonauci po prostu mogli potrzebować odczekać na porę roku, w której następował poważny przybór wód Donu, Oki i dalej. Dlaczego akurat czekali w ujściu Dunaju? Bo to jest delta, a Argo z góry przystosowane do żeglugi rzeczno morskiej miałaby tam nawigacyjną przewagę nad okrętami morskimi.
Jak wszystko to złożyć do kupy, to dopiero wtedy widać rozmach mitycznego przedsięwzięcia i zarazem jego silną realność historyczną. Było to możliwe i było wykonalne.
|
|
OjciecDyrektor @orjan 16 grudnia 2025 02:16 |
| 16 grudnia 2025 10:08 |
No to się trzyma kupy. Myślę tylko, że zamiast poziomu wód powinno być kierunek wiatru. Gdy wiatr wieje z południa, to w górę rzeki można płynąć bez żadnego wysiłki. Zwłaszcza jeśli jest to silny wiatr. A tak się składa, że na tamtym obszarze silne poludniowe wiatry nie są czymś rzadkim.
|
orjan @Pioter |
| 16 grudnia 2025 12:07 |
Tam (przed budową zapory) był po prostu długi, kręty kanion o wysokich, pionowych brzegach. Ja jestem od dziecka żeglarzem i za przyjazne wiatry w czymś takim, w dodatku pod silny, a wiatrowi przeciwny prąd, to ja dziękuję. Nie ma mowy o gwarantowanym utrzymaniu sterowności, a to jest pewna katastrofa.
Kilka uwag do moich poprzedzających spekulacji. Te porównywane, a modelowe parametry triery pozwalają wyobrazić sobie, co obiektywnie mieli przed oczyma wyobraźni Grecy słuchający mitum o Argo, gdy triery już były budowane. W odróżnieniu od kupy innych mitów mogli mieć przekonanie, że o ile nadzwyczajne były osoby i związki osób bohaterów tego mitu, to sama Argo oraz trasa mogły być uznawane za wiarygodne (każdy sądzi według siebie).
Wracając na chwilę do może zbyt rozbudowanych moich rozważań porównujących Argo do trier, to miałem na celu zastanowienie się, czy okręt nawet tak wielki dałoby się przepchac po Donie, Oce i Wołdze. Jeśli jednak rzeczyzwista podróż Argo odbyła się dwa razy wcześniej niż czasy trier, czyli około czasu akcji Odysei, to takich "olbrzymów" jak triery jeszcze nie było. Ale przecież okręty pod Troją wyciągano na brzeg. To niby dlaczego nie mogłyby nadawać się do przeciągania lądem? Skoro zaś ich załogi dawały radę wyciągać na brzego, to dałyby radę i przeciągać takie okręty
Z drugiej strony (polegam na pamięci, bo nie mam biblioteki pod ręką), Troja nie odgrywa żadnej roli w micie o Argonautach, bo padła jeszcze w czasach mykeńskich. Zatem czas rzeczywistej akcji Argo to mogły być już lata po-mykeńskie, czyli po-achajskie. Achajowie pochodzili nie wiadomo skąd. A jeśli znad rzek niżu rosyjskiego, albo jak wielu przedtem i potem migrowali przez te tereny w kierunku Morza Śródziemnego? Wtedy Argonauci nie musieliby żeglować Donem w ciemno. Czas akcji i redakcji mitu o Argo to już czasy jońskie lub doryckie na co zdaje się wskazywać pewna odrębność mitu o Argonutach w całokształcie mitologii greckiej. Możliwe, że Argonauci mieli zadanie odtworzyć zakurzoną już wiedzę Achajów jak dostać się nad Bałtyk.
Dlaczego Tanais (Don)?, gdy Dniepr byłby chyba lepszym wyborem nawigacyjnym. Bo Morze Azowskie musiało być znane grubo przed VII w p.n.e. będąc od dawna powoli kolonizowanym.
Dałem się wciągnąć ... ale zaciągałem się z przyjemnością :)
|
orjan @orjan 16 grudnia 2025 12:07 |
| 16 grudnia 2025 12:11 |
Miało być do OjcaDyrektora, ale niech już będzie care of kol. Pioter.
|
|
OjciecDyrektor @orjan 16 grudnia 2025 12:07 |
| 16 grudnia 2025 12:14 |
No ale Don nie miał czegoś takiego uao Żelazne Wrota. W kanionach silny wiatr to oczywista katastrofa. Ale na otwartym tereniez gdzievprąd nie jest silny to dobra rzecz. W okolicy Szczecina wieją często silne półnicne wiatry, tak że Odra (ale i Świna czy Dziwna) płyną w przeciwną stronęm. Woda się piętrzy, a więc stan wody jest wysoki. Same plusy dla żeglugi. Polecam spróbować...:)
|
orjan @Pioter |
| 16 grudnia 2025 12:20 |
Nie mogę się odczepić, bo teraz napadło mnie pytanie: właściwie to Troja stała w poprzek achajskiego handlu, ale handlu z kim jeszcze poza Taurydą (na Krymie!), Kolchidą i dalej aż po Indie?
|
|
Pioter @orjan 16 grudnia 2025 12:07 |
| 16 grudnia 2025 12:20 |
Odgrywała. W trakcie wyprawy Herkules wplątał się przypadkowo w sprzeczkę z władcą Troi i Argonauci przystąpili do szturmu, przy czym w wyniku zdrady Priama, zdobyli miasto, wyrżnęli obrońców, a władzę przekazali właśnie Priamowi.
To jakieś 30 lat wcześniej od oblężenia Troi. W micie o Argonautach zresztą nazwa miasta brzmi Toada/Trojada.
|
|
OjciecDyrektor @orjan 16 grudnia 2025 12:20 |
| 16 grudnia 2025 12:23 |
Nie achajskiego, a fenickiego. Troja była nad Sundem, a więc mogła blokować hsmdel z Wyspami Brytyjskimi, z Disko, a nawet z Ameryką.
|
orjan @OjciecDyrektor 16 grudnia 2025 12:14 |
| 16 grudnia 2025 12:29 |
No pewnie. Myślałem, że wracasz do Dunaju.
Może Ciebie zainteresuje, a może juz znasz - cytat:
[1] Pyteasz z Massalii (350?-285? p.n.e.; Massalia – dzisiejsza Marsylia) to jeden z największych geografów starożytności. Opłynął Wyspy Brytyjskie, dotarł do Orknejów i Szetlandów oraz do lądu w strefie polarnej, który opisał jako Ultima Thule (dosłownie: ostatni świat), odległy o 6 dni żeglugi od Brytanii. Mogła to więc być Islandia lub wybrzeża Norwegii. Pyteasz opisał dnie polarne trwające 21-22 godziny i zamarzanie morza, podczas którego zatraca się różnica między lądem, morzem i powietrzem, a substancji łączącej wszystko nie sposób przebyć pieszo ani statkiem. Fridtjof Nansen (1861-1930), wielki norweski podróżnik i badacz polarny, uznał to za opis kaszy lodowej tworzącej się na powierzchni zamarzającego morza, a z opisów czasu trwania dni polarnych wnioskował, że Pyteasz mógł dotrzeć nawet do szerokości 65,5° N (równoleżnik koła podbiegunowego znajduje się na 66,57°N). Pyteasz jako pierwszy zauważył związek pływów morskich z pozycją Księżyca wobec Ziemi i opisał pływy o wielkich amplitudach (współcześnie przy wybrzeżach brytyjskich rejestrowano maksymalne wysokości pływów ok. 16 m), co zostało wyśmiane przez żyjącego 300 lat później Strabona. Wśród komentarzy na temat podróży Pyteasza znaleźć można opinie, że pływał on po Bałtyku, gdzie dotarł do ujścia Wisły i że w jednej z wypraw wpłynął na Morze Czarne i Azowskie, i żeglował w górę Donu. [przyp. KR]
ze strony:
https://periplus.pl/joanna-porucznik-anonimowy-periplus-morza-czarnego/422-2
|
orjan @Pioter 16 grudnia 2025 12:20 |
| 16 grudnia 2025 12:46 |
Dysklaimer.
W Odysei jest też wzmianka, że: „Jeden li tylko okręt Argo, sławion wszędy, Gdy wracał od Ajeta, mógł się przemknąć tędy (…)”
Wynalazła ten cytat p. Joanna Porucznik op. cit. powyżej.
Jednak "kanoniczne" teksty Iliady i Odysei pochodzą z czasów, kiedy już budowano triery. Dlatego są te teksty ... hmm ... zharmonizowane z resztą mitologii. Plus dla literatury, minus dla źródła historycznego.
|
orjan @Pioter 16 grudnia 2025 12:20 |
| 16 grudnia 2025 12:47 |
Dysklaimer.
W Odysei jest też wzmianka, że: „Jeden li tylko okręt Argo, sławion wszędy, Gdy wracał od Ajeta, mógł się przemknąć tędy (…)”
Wynalazła ten cytat p. Joanna Porucznik op. cit. powyżej.
Jednak "kanoniczne" teksty Iliady i Odysei pochodzą z czasów, kiedy już budowano triery. Dlatego są te teksty ... hmm ... zharmonizowane z resztą mitologii. Plus dla literatury, minus dla źródła historycznego.
|
|
OjciecDyrektor @orjan 16 grudnia 2025 12:29 |
| 16 grudnia 2025 12:51 |
O Pyteaszu pisał już Pioter chyba z rok temu albo i wcześniej...:).
|
orjan @OjciecDyrektor 16 grudnia 2025 12:51 |
| 16 grudnia 2025 13:19 |
No popatrz, jak wszystko wraca się.
Może czas, aby Pioter opublikował jakiś indeks autorów i nazw? Ale właściwie po co, skoro wszystko i tak wraca, czyli nie ginie.
|
|
Pioter @OjciecDyrektor 16 grudnia 2025 12:51 |
| 16 grudnia 2025 13:29 |
Pyteasz miał za zadanie sprawdzić prawdziwość informacji pozyskanych w trakcie zdobycia Tyru. Chodziło głównie o tyryjską faktorię na Islandii i dojście do Disko (żelazo to wówczas było towarem strategicznym). To mu się nie udało i popłynął zameldować do Aleksandra - przt czym mysiał omijać posiadłości Kartaginy. Innej drogi nie ma, jak tylko przez Bałtyk
|
orjan @Pioter 16 grudnia 2025 13:29 |
| 16 grudnia 2025 13:56 |
A skąd onże Pyteasz wiedział, że jest może inna droga, przez Don, mianowicie?
Jeśli celem było znalezienie drogi dla przewozu rudy lub wytopionego już żelaza, to szlaki rzeczne z przenioskami słabo by się nadawały, bo towar ciężki, potrzebna większa wyporność, więc rozmiary, załoga i gabaryty staków rosną, a Narrow Straits wcale nie.
|
|
Pioter @orjan 16 grudnia 2025 13:56 |
| 16 grudnia 2025 14:22 |
W Bablionie jest mapa świata z opisaną trasą na Thule. Szpiedzy Aleksandra nie mieli do niej dostępu przed inwazją?
|
Zdzislaw @orjan 16 grudnia 2025 12:47 |
| 16 grudnia 2025 15:36 |
Otóż to: "kanoniczne teksty Iliady i Odysei", w przeciwieństwie do tekstów źródłowych, niekoniecznie napisanych po grecku i niekoniecznie osadzonych w realiach Morza Egejskiego. Już pal licho "przeflancowane" doń realia geograficzno-klimatyczne i wszelkie inne, które "autor" uznał za mało ważne, czyli nie wymagające "adaptacji" ("ugreczczenia").
|
|
OjciecDyrektor @orjan 16 grudnia 2025 13:56 |
| 16 grudnia 2025 17:33 |
Można zrobić drogi w kształcie okrągłych, heblowanych pni. Ciężkie kloce turlają się po tym aż miło, o ile drewno wcześniej się poleje wodą, tak że pnie będą śliskie. Zresztą gdy i idzie o towary NAPRAWDĘ WAŻNE, a nie ma innej drogi, to robi się wszystko. Zresztą kiedyś budowlanka stała na bardzo wysokim poziomie (clvide Machu Picchu) i tylko dzięki Akademii, która nie ma pojęcia o przedmiocie swoich badań, myślimy, że kiedyś to ludzie żyli tak, jak goryle w dżunglii.
A przecież 30-40 tyś lat temu człowiek był ten sam - miał taki sam mózg i zdolnosci poznawcze oraz zdolnosci kojarzenia i wyciągania wniosków. Takie same zdolności wymyślania ułatwień, patentów oraz był w takim samym stopniu empirystą/eksperymentatorem.
Poza tym jużkiedyś dyskutowaliśmy o tym na ile człowiek w fłębokiej stsrożytniści znał świat - przy okazji kopalń ('"piekieł") na Kołymie i wyszło nam, że już w bardzo głębokiej starożytności znano CAŁY świat od biegunów po równik, od Australii po Amerykę. Częśc terenów uległa trwałej dewastacji i stąd ruch handlowy zanikł na nich lub był bardzo mały, tak że pamięć i wiedza o tych obszarach zaczęła w POWSZECHNEJ świadomości zanikać, ale nie zanikła w ściśłym gronie globalnych organizacji handlowych.
Więc w czasach "helleńskich" wszystko było znane, a jak czegoś nie wilno było opisać to albo milczano o tym albo wprowadzano elementy "baśniowe", aby nie podpaść cenzorom
|
orjan @OjciecDyrektor 16 grudnia 2025 17:33 |
| 17 grudnia 2025 01:06 |
Co do tego budownictwa inakskiego, to oprócz podziwu dla "murarki", czy dla urbanistyki, zawsze zastanawiał mnie brak jednoczesnego podziwu dla absolutnie identycznego z naszym poczucia stosowania porządnej roboty. Wszyscy opisywacze entuzjazmują się: panie a w Cusco jest taka uliczka z kamienną ścianą, a w niej superkamień o dwunastu kątach i wszystkie kąty pasują. Ta uliczka prowadzi właściwie do nikąd (można odpcząć od gwaru), ale każdy włazi żeby fotkę kamienia strzelić.
Tyle, że bliżej ichniego rynku (Plaza de Armas) można obejrzeć ściany dawnej najświętszej świątyni Inków - Korikanczy. Te są wykonane z pięknego i rzadkiego czarnego kamienia i nie tylko nie da się między te kamienie włożyć żyletki, ale każdy kamień jest gładziuteńki i co do wysokości jest identyczny jak spod jednej maszyny grubościówki.

Po prostu, im ważniejsza była budowla, tym większa staranność obróbki kamienia. Z tego punktu widzenia Inków, podziwiany dziś kamień dwunastokątny należał do gorszego sortu kamieniarskiego.
W Machu-Picchu staranność kamieniarki jest taka sobie, ale jak widzi się większą, to już nie trzeba przewodnika, aby wiedzieć, że dany obiekt był ważniejszy. Ta reguła zachowana jest wszędzie. Dla nieważnych obiektów zostawiano, prawdę mówiąc, partaninę kamieniarską w ichnich standardach. Jak dzisiaj.
a wyjkoane
|
Zdzislaw @orjan 17 grudnia 2025 01:06 |
| 17 grudnia 2025 08:21 |
Ja bym zauważył na marginesie, że nie trzeba Maczu Pikczu ani Korikanczy. Wystarczy kopnąć sie do miasta zwanego do niedawna Leningradem (oczywiście kopnąć się po - nieuniknionym zresztą - "powrocie" Rosji do rodziny krajow cywilizowanych). Oczywiście status cywilizacyjny starego Sankt Petersburga nie ma - tak na prawdę - nic współnego ze statusem Rosji. Zresztą - poza "kopnięciem się" - może wystarczy poczytać, co na temat tej perły architektury sądzą (niektórzy tylko, niestety) obecni jej właściciele. Znajomość więc ich języka może się przydać. Ja już kiedyś podpowidałem hasło do gugli (кто на самом деле построил Петерсбург) tutejszemu "etatowemu" (do niedawna) historykowi, lecz ów "wyczytał" jedynie, że на самом деле zrobili to (najprawdopodobniej) - za carskim rozkazem - niepiśmienni rosyjscy chłopi.
A wracając do obróbki kamienia, to - ja z kolei - wyczytałem (podczas mojej jedynej bytności w tym mieście już 55 lat temu nie czułem niestety potrzeby przyglądania się "kamieniom"), że np. kolumna na placu przed Pałacem "Zimowym" tylko z pozoru ma kształt bardzo wydłużonego ściętego stożka, Bowiem w rzeczywistości jest to - także mocno wydłużony - kształt "beczkowaty" o niedoścignionej dokładności kształtu i obróbki powierzchni. Zresztą podobnych, choć dużo mniejszych kolumn, jest dużo więcej w słynnej budowli, nazwanej jakimś tam "soborem".
Ww. artefakty i wiele innych też nasuwają podejrzenie (graniczące z pewnością), że pańszczyźniani chłopi nie mieli z tym nic wspónego. Nic też zresztą nie wiadomo o "tabunach" zapadnojewropiejskich spiecialistow", którzy w pocie czoła "rzeźbili" (na przestrzeni dziesięcioleci co najmniej) te dziesiątki i setki kolumn, rzeźb i innych "detali" architektonicznych o niedoścignionej dokładności kształtu i i obróbki powierzchni. Podobne refleksje nasuwają sie też odnośnie wspomnianej Korikanczy, jak i wielu innych obiektów na tej planecie, niepokojących - niektórych tylko - ich badaczy. Nie odsyłam oczywiście do niejakiego Denikena, ani t.p. historycznych "celebrytów". Tym nie mniej ...
|
orjan @Zdzislaw 17 grudnia 2025 08:21 |
| 17 grudnia 2025 08:58 |
Dokładnie tak samo oceniam. Dlatego pisałem, że w architekturze inkaskiej zaklęte są te same preferencje staranności, które funkcjonują obecnie. Pewnie jestem w tym odosobniony, ale ten słynny kamień dwunastokątny odbieram jako wynik racjonalnego lenistwa kamieniarza w budowli o takim tam sobie znaczeniu.
Twój przykład Sankt Petersburga jest idealnie dobrany. Jest w nim opis sankcji właściwej władzy, gdzie i jaki wytwór ma budzić podziw po to, aby odwracać uwagę od powszechnego bardaku za rogiem. Można pokusić się o określenie: rozwój niezrównoważony, lub rozwój wystawowy. Fajnie też akcentujesz autyomatycznie nasuwające się pytania: kto i jak tego dokonał na poziomie wykonawczym. W sensie, czyje ręce rzeżbiły i kto te ręce pilnował? W Peru proponowano teorie, że kosmici. W Rosji na pewno też kosmici, tylko nikt nie odważy się to powiedzieć, bo sprawa zbyt świeża i jak wszystko tam ziemią pachnie.
|
Zdzislaw @OjciecDyrektor 16 grudnia 2025 17:33 |
| 17 grudnia 2025 10:11 |
"A przecież 30-40 tyś lat temu człowiek był ten sam - miał taki sam mózg i zdolności poznawcze oraz zdolnosci kojarzenia i wyciągania wniosków. Takie same zdolności wymyślania ułatwień, patentów oraz był w takim samym stopniu empirystą/eksperymentatorem."
Nie wiem (choć sie domyślam) co by na to powiedzieli "zatwardziali" ewolucjoniści? Mniejsza o to zresztą, ale dodalbym jednak do tych "peanów" pewne ograniczenie, t.j. brak u tych naszych przodków wiedzy na temat zjawisk "niedotykalnych", jak fizyka i chemia materii, elektryczność, kosmos, biologia molekularna, ... , z natury rzeczy zawężający zarówno pole działania, jak i metody "eksperymentowania"
|
orjan @Zdzislaw 17 grudnia 2025 10:11 |
| 17 grudnia 2025 11:09 |
To są intelektualnie ciekawe momenty i dryfując w komunały łatwo się wśród nich ogłupić. Ale kol. @OjciecDyrektor ma rację, że dawny człowiek, nawet ten z Neandertalu, był taki sam, a jeśli chodziło o preferencje doboru celu działania to był zupełnie taki sam. Po prostu, czym innym on dysponował, jak ci Argonauci. Ale kreatywnością i intuicją na pewno ich nie przewyższamy.
Komunały spychające w ogłupienie najłatwiej zilustrować powtarzanymi do niedawna zachwytami, także ze świata nauki, wobec budowniczych egipskich piramid. Że niby dzisiejsi budowlańcy nie daliby rady. Ale po co mieliby dawać radę? Wylaliby to samo, albo i wylaliby większe z betonu jak tamę Hoover'a.
Skoro coś od zapomnianych czasów stoi, to widać wtedy znano sposób jak to postawić. Potem ten sposób zapomniano, bo zmieniły się preferencje, co jest potrzebne, a co przestało być potrzebne. Dzisiejszy budowlaniec, identycznie jak ów kamieniarz z Cusco, popatrzyłby, czy jest metoda najsprytniejsza, nie naruszająca celu budowy, żeby szybko i po rozsądnej taniości (wysiłku) kłaść kamień na kamieniu w mur. Gdyby ktoś mu poradził: zrób czasem coś fikuśnego, ot tak dla wiwatu, to puknąłby takiego młotkiem w głupi czerep. Niezmienna pozostaje bowiem zasada ekonomii pracy ludzkiej: jak najwięcej efektu materialnego z jak najmniejszym wysiłkiem. Jeszcze lepiej widać to w obiektach hinduistycznych.
Jest chyba tylko jeden wyjątek od tej ekonomii o olbrzymim, na szczęście, zasięgu. Na nieszczęście, kulturowa świadomość tego zasięgu jest spychana w niebyt przez jakichś kosmitów. Mam na myśli katedry. Te były wznoszone dobrowolnym wysiłkiem pracowników, którzy przez tę pracę stawali się artystami, bo każdy element wykonania miał osobiście dla nich najwyższą wagę. Dobrze bowiem, jeśli praca uszlachetnia.
|
|
OjciecDyrektor @orjan 17 grudnia 2025 11:09 |
| 17 grudnia 2025 12:21 |
Nie mieszaj do homo sapiens sapiens neandertalczyka....błagam
Wiem, że teraz na fali jest ten stwór, ale wystarczy tego na SN. To nie był człowiek, choć nazwano tego stwora "homo". Nie miał zdolności PRZETWARZANIA materii.
|
orjan @OjciecDyrektor 17 grudnia 2025 12:21 |
| 17 grudnia 2025 12:47 |
A czemu? Ja mam po nim niebieskie oczy. Czy wiesz, jak to ułatwia życie w Ameryce Południowej :)
|
|
OjciecDyrektor @orjan 17 grudnia 2025 12:47 |
| 17 grudnia 2025 13:24 |
Jak to? Twój ojciec/dziadek/pradziadek był neandertalczykiem? Jesteś tego pewien?
|
orjan @Pioter |
| 17 grudnia 2025 15:11 |
Według ostatnich doniesień naukowych powinienem być pewien, że któryś z przodków, bo niech wyliczę: biała skóra, ponadprzeciętny wzrost i mocniejsza budowa ciała, błękitne oczy i tak dalej, plus wysokie zdolności przystosowania się = wysoka inteligencja :)
Wstydzić się nie ma czego. Wielu za przodka uważa małpę i ciągle szukają tzw. ogniwa.
Tak się zresztą zastanawiam, czy przypadkiem nie należą mi się benefity z tzw. polityki afirmatywnej?
Ale z tą Ameryką Południową to wcale nie żartowałem. Oni tam w ich matrymonialnych rozważaniach od zawsze mają pewność, że jak kandydat ma niebieskie oczy, to na bank miał wyłącznie białych przodków. Do nauki to ja mam określone zaufanie, raczej niskie, ale do wielopokoleniowego, sprawdzonego doświadczenia Latynosów mam większe. Coś muszą wiedzieć. A jeśli mylą się, to co szkodzi skorzystać?
|
orjan @orjan 17 grudnia 2025 15:11 |
| 17 grudnia 2025 15:13 |
Ups ... Do @OjcaDyrektora oczywiście.
|
|
OjciecDyrektor @orjan 17 grudnia 2025 15:13 |
| 17 grudnia 2025 17:12 |
Czyli wszyscy Skandynawowie to Neandertalczycy, tak?
Sorry, ale nie kupuję tych "najnowszych badań", choćby z tego względu, że nikt nie wie jakiego koloru oczy i jaku kolor sierści mieli owi neandertalczycy.
I jeszcze mi powiedz, że mężczyżni brali sobie za żony te neandertalki...sorry, ale już prędzej uwierzę w te historie z serii "Obcy". Mamy bardzo eużo espólnych genów z szympansami i co? Sowieci próbowali inseminować kobiety, aby sprawdzić, czy urodzi się poł-szympans pół-człowiek. I nic.
Więc daj sobie spokój z tymi "najnowszymi badaniami". Poczekaj parę dekad,to bedziesz miał jeszcze nowsze...:).
Może jesteś jakimś Aryjczykiem tylko o tym nie wiesz...:)
|
orjan @OjciecDyrektor 17 grudnia 2025 17:12 |
| 17 grudnia 2025 22:53 |
Zatkało mnie.
|
Zdzislaw @OjciecDyrektor 17 grudnia 2025 17:12 |
| 18 grudnia 2025 14:35 |
Super!!! Tylko z tym Aryjczykiem to już wogóle nie wiadomo o co chodzi. Myślałeś Pan o Ariach? O tych, co podbili Indie jakieś 4000 lat temu??? I "zaprowadzili" tam język "indoeuropejski" (czytaj polski, ewentualnie wandalski/wenedyjski, bo to nasi "chłopcy" byli)??? Których cała wyższa kasta do tej pory nosi w męskim chromosomie Y haplogrupę R1a (taką samą jak ogromna większość facetów posługujacych się (chyba że ich "wywiało" gdzieś na daleki zachód) jakimś językiem "słowiańskim" (co to rzekomo zawitał do Europy dopiero około 7 wieku naszej ery)??? No toś Pan przypadkiem bardzo dobrze trafił, jako że prawdopodobieństwo powyższego (z wyjątkiem tych rzekomości) przekracza mocno 50%.
|
orjan @Pioter |
| 18 grudnia 2025 17:13 |
Za ten subwątek odpowiadam ja, bo dla - wydawało mi się - oczywistego żartu wątek ten wywołałem. Już wiele osób mówiło mi, że mam dosyć odosobnione poczucie humoru. Żart nie udał się, więc wycofuję się z niego.
Mimo wszystko, wolałbym mieć przodka Nenadertalczyka, niż niezbyt określoną małpę. I upraszam o gustach nie dyskutować.
|
|
OjciecDyrektor @orjan 18 grudnia 2025 17:13 |
| 18 grudnia 2025 20:28 |
Wiedziałem, że żartujesz....:). A ja lubię konwencję żartu, więc na luzie pisałem...:)