Poselstwo Walentyniana do Wandalii
Jest rok 371. Cesarz Walentynian przygotowuje się właśnie do kolejnej wojny ze Swebami. Jego brat, cesarz Walens w tym samym czasie toczy kolejną wojnę z Persami, która idzie nie po myśli Imperium Rzymskiego. W samym Imperium zaś jakieś nieznane siły, zwane przez Ammiana Marcelinusa, notariusza kilku kolejnych cezarów, Sasami, dokonują mordów i grabieży atakując wybranych senatorów i namiestników prowincji, siejąc terror wśród mieszkańców. Ci Sasi dokładnie znają rzymskie prawo, historię i bieżącą politykę wewnętrzną, bo wpadając do takiego zaatakowanego domostwa głośno oświadczają, że jego właściciel znalazł się właśnie na liście proskrypcyjnej, a oni tylo ekzekwują wydany na niego wyrok. Jest to możliwe głównie dlatego, że urzędujący w samym Rzymie konsul, oskarża nawet senatorów o fakt uprawiania czy też studiowania magii. I nie chodzi tu wcale o różne sztuki wróżbiarskie, ale o sprzyjanie głośne lub ciche Państwu Sasanidów.
I właśnie wówczas, jak pisze nasz notariusz w swoich Historiach do kraju Wandalów wyrusza rzymskie poselstwo z prośbą o pomoc wojskową. Oddajmy mu więc głos:
Ta barbarzyńska ludność, choć już od pierwszych chwil swego istnienia była osłabiona przez różne nieszczęścia, to jednak za każdym razem szybko odzyskiwała swoje siły dając poznać, że nie poniosła żadnych strat na przestrzeni wielu pokoleń. Cesarz przestudiował po kolei wszystkie plany i zdecydował się sprowadzić na nich Burgundów, ludzi silnych i bogatych, mających w swoich szeregach wielu młodych bojownikow, a więc bardzo groźnych dla swoich sąsiadów.
Napisał do ich króla wiele listów, wysyłając je przez zaufanych posłów, w których zachęcał ich do rzucenia się na tyły Alemanów w ściśle określonym momencie, obiecując, że także on przekroczy Ren na czele rzymskiego wojska i zaatakuje ich w chwili, gdy przestraszeni będą starali się uciec przed niespodziewanym atakiem.
Listy cesarza spotkały się z dobrym przyjęciem z dwóch powodów: W pierwszym rzędzie dlatego, że już od starożytności Burgundowie zdawali sobie sprawę, że pochodzą od Rzymian, a po drugie dlatgo, że często spierali się z Alemanami o żupy solne i granice. Wysłali w te rejony swoje waleczne oddziały, które posuwały się aż do brzegów Rzymu, zanim zebrały się nasze oddziały. W tym czasie cesarz był zajęty budową umocnień, a oni straszyli naszych żołnierzy możliwością ataku.
Burgundowie zatrzymali się na chwilę, czekając ażWalentynian zbierze swe oddziały i pokaże się w ustalonym dniu, jak sam obiecał, ale kiedy spotrzegli, że żadna z danych obietnic nie została dotrzymana, wysłali swoich posłów na dwór pytając o obiecaną pomoc, nie chcąc podczas odwrotu swoich tyłów na atak wroga.
Odpowiedź byłą bardzo enigmatyczna i niejasna, a pomoc zostła odmówiona. Zmieszani i zdenerwowani powrócili do swoich wojsk. Kiedy król się o tym dowiedział, rozgniewał się to, że został oszukany, zabiłwszystkich jeńców i powrócił do ojczyzny.
Król nazywany jest u nich Hendinos i zgodnie ze starym zwyczajem oddaje swą władzę i zostaje pozbawiony urzędu jeżeli w czasie jego panowania czasy będą niepewne, albo gdy ziemia nie pozwoli im na obfite zbiory. Najwyższy kapłan zaś nazywa się u Burgundów Sinistus i pełni swoją funkcję dożywotnio i nie jest jak król narażony na żadne niebezpieczeństwo.
Możemy teraz sięznastanawiać, czy ów Hendinos to tytuł (jak to twierdzą akademicy oznaczający w gockim tyle samo co Pierwszy) czy też jest to imię własne owego władcy. Tylko nie wiem czy takie zastanawianie się do czegokolwiek doprowadzi. Według Nugenta bowiem w latach 335 - 388 Wandalami władał Wyzimir, a jego następcą został akurat Radegast, którego w 406 roku ścięto w bramach Mediolanu.
Gdybyśmy jednak przyjęli, że ów Hendinos był władcą Wandalów, to obraz pozostawiony przez Nugenta uległby niejakiej poprawie, bo ponad pięćdziesięcioletnie panowanie Wizymira jest akurat mało prawdopodobne.
Inną ciekawą informacją z naszego punktu widzenia jest wzmianka o niejakim Sinistusie, pełniącego funkcję najwyższego kapłana Burgungów. Wmianka o tyle ciekawa, że nawet profesor Wilczyński stwierdził, że nie wszyscy Wandalowie wyznawali arianizm, choć jego zdaniem to akurat świdczy o tym, że znaczna część Wandalii był pogańska. Moje zdanie w tej materii jest jednak zupełnie inne. W końcu większość dokumentów twierdzi, że Wandalia i Gardaryka otrzymały chrzest z rąk Apostoła Andrzeja, tak więc ów Sinistus byłby po prostu pierwszym znanym z imienia patriarchą Wandalii. Piszący tę informację Ammian Marcelinus był poganinem i bliskim współpracownikiem Juliana Apostaty, a sprawy chrześcijan mało go obchodziły.
Tak więc same przygotowania do otwarcia drugiego frontu w wojnie z Persją, po której stronie wystąpili z jakiegoś powodu Swebowie, spowodowało to, że otrzymaliśmy pewne niewielkie dane o stosunkach dyplomatycznych na linii Rzym-Poznań (bo tam właśnie należy umieścić wówczas Burgundów). Dane bardzo różnie interpetowane, ale jak widać dość ciekawe w swojej wymowie.
tagi: rzym dyplomacja antyk burgundowie swebowie wandalia
|
|
Pioter |
| 31 marca 2026 05:47 |
Komentarze:
|
|
OjciecDyrektor @Pioter |
| 31 marca 2026 09:59 |
To kto był w Krakowie? Ten gród miał przecież też dużą rangę.
No i w takim razie w jaki sposób Burgundowie wywodzili swoje pochodzenie od Rzymian? Tego nie wiemy, ale może jakiś Rzymiani to opisał? Czy miże była to tylko taka kurtuazja i chęć przymileniq się oraz wytłumaczenia elitom cesarstwa dlaczego z tymi Burgundami należy zawrzeć pakt. Swoją drogą Burgundowie osiedlili się w dxisiejszej Burgundii jeszcze chyba w drugiej połowie IIIw. Tak to gdzieś czytałem kiefyś. I że byli to ponić jacyś wzięci do niewoli. Dziwne to jednak skoro mieli status foederati.
|
|
Pioter @OjciecDyrektor 31 marca 2026 09:59 |
| 31 marca 2026 10:12 |
Chyba nie osiedlili się w Burgundii, skoro Walentynian zawarł z nimi sojusz w 371 aby uderzyli od tyłu na Swebów/Alemanów.
Co do Krakowa nie wiem. Burgundów w XIX wieku przypisano do Wielkopolski, więc tak napisałem. Do map historycznyc tworzonych w wieku XVI/XVII na raazie nie mam dostępu, dlatego napisałem o Poznaniu.
Co do wspólnego pochodzenia - to pisze Rzymianin. Może w ten sposób tumaczono sobie to w cesarstwie, a Wandalowie nie korygowali tych informacji, bo to im pozwalało umieszczać swoich ludzi jak najbliźej tronu - vide Stylichon jakieś 20 lat później.
|
|
atelin @Pioter |
| 31 marca 2026 11:11 |
Wziąłem na tapet tego Sinistusa i kopara mi opadła: trudno bowiem dociec, co nadający takie imię/tytuł miał na myśli. A to dlatego, że tłumacz google z każdą niemal literą zmieniał zdanie.
si - tak
sin - tak
sini - tak
sinis - tak
sinist - dozwolony
sinistu - umożliwić
sinistus - lewy.
|
|
atelin @Pioter |
| 31 marca 2026 11:13 |
"Możemy teraz sięznastanawiać, czy ów Hendinos to tytuł (jak to twierdzą akademicy oznaczający w gockim tyle samo co Pierwszy) czy też jest to imię własne owego władcy. Tylko nie wiem czy takie zastanawianie się do czegokolwiek doprowadzi."
Tu jest jeszcze fajniej: hendino to indyjski.
|
|
OjciecDyrektor @Pioter |
| 31 marca 2026 12:04 |
Przy okazji wiemy, że nazwa Sasi dotyczyła ludzi parających się zorganizowaną przestępczością. I zapewne mieli wsparcie jakoś tajn6ch służb, które załatwiały przez nich swoje porachunki. Bo skoro ich nie dało się wytępić i jednocześnie byli zaznajomeni ze zwyczajami rzymskimi, to musieli być przez jakiś Rzymian szkoleni. Obstawiam więc jakiś rzymskich ubekow, którzy stworzylu sobie swoje rzymskie wołominy i pruszkowy.
|
|
Pioter @OjciecDyrektor 31 marca 2026 12:04 |
| 31 marca 2026 12:15 |
Jakoś udało ich pokonać.
Zawarto z nimi pewien układ, w ramach którego młodzież wcielono do armii, a resztę wypuszczono. Tylko, że przygotowano na drogach pułapki, gdzie ich ograbiono i wycięto w pień.
Wygląda na ro, że zadanie spełnili, a zleceniodawca nie miał zamiaru za nic płacić. Tak samo zresztą Walentynian nie miał zamiaru dotrzymywać sojuszu skierowanego przeciw Swebom zawartego z Wandalami.
|
|
OjciecDyrektor @Pioter 31 marca 2026 12:15 |
| 31 marca 2026 17:17 |
Bo jeszcze ci Sasi zaczęliby gadać, kto im pomagał i zlecał mordy i rozboje. A trup niczego nie powie...wszystko już było. Caly czas jesteśmy w tym antyku. Ehhh...tylko ta Wielkanoc nas ratuje od nudy antyku
|
|
MarekBielany @OjciecDyrektor 31 marca 2026 17:17 |
| 1 kwietnia 2026 23:51 |
Antyku pewnie też nudy nie uratuje, ale te nudy są po wielkanocne parę wieków.
Takie wytchnienie ?
|
|
MarekBielany @OjciecDyrektor 31 marca 2026 17:17 |
| 7 kwietnia 2026 21:37 |
A kto miałby Sasów zapytać ?
[...]
?
|
|
Gotoxy76 @Pioter |
| 20 kwietnia 2026 12:23 |
"Król nazywany jest u nich Hendinos i zgodnie ze starym zwyczajem oddaje swą władzę i zostaje pozbawiony urzędu jeżeli w czasie jego panowania czasy będą niepewne, albo gdy ziemia nie pozwoli im na obfite zbiory."
To bardzo podobny opis do opisu Da Qin z "Rozdziału o regionach zachodnich” z Hou Hanshu.
"Ich królowie nie są stali. Wybierają i mianują najbardziej godnego człowieka. Jeśli w królestwie zdarzają się nieoczekiwane klęski żywiołowe, takie jak częste, nadzwyczajne wiatry lub deszcze, jest on bezceremonialnie odrzucany i zastępowany. Ten, który został odwołany, spokojnie przyjmuje degradację i nie jest zły."
Historycy Da Qin utożsamiają z Cesartwem Rzymskim a ich króla Anduna ,który w 166 r. n.e. wysłał poselstwo do Chin, z Markiem Aureliuszem,ale czy właściwie?
Hendinus-Andun. Brzmi podobnie.