-

Pioter : Kiedy bogowie zorientowali się, że nie są w stanie zmienić tego co już się stało, stworzyli historyków.

O Milonie Pustelniku

Pod rządami tegoż opata, pewien ojciec rodziny imieniem Rotmund, pragnąc życia kontemplacyjnego i uciekając przed szczytami światowych zaszczytów, przystąpił do nawrócenia wraz ze swoim synem imieniem Milon. Obaj, złożywszy włosy z głów (przyjąwszy tonsurę), stali się rycerzami Chrystusa. Jednak później Milon poprosił wspomnianego ojca Benigna o pozwolenie, aby wolno mu było wieść życie samotne wzorem anachoretów.

Udawszy się następnie do miejsca, które do dziś dnia nazywane jest metonimicznie Grotą Milona, na bardzo wysokiej skale nad brzegiem koryta Sekwany, wykuwszy tęże skałę, urządził sobie małe mieszkanie godne jego ślubów, które wydawało się mieścić niemal dwudziestu ludzi. Tam, odpierając najmocniejszą tarczą Chrystusa powietrzne hordy demonów i niezmordowanie walcząc, szczęśliwie służył Panu jako żołnierz.

Matka jego zaś, imieniem Wisła, stała się matką klasztoru w Longy (coenobii Logensis) w świętym postanowieniu; ona sama przekazała najcenniejsze ozdoby, jakie znajdowały się w tymże klasztorze, a także nabyła liczne posiadłości. Wspomniany zaś Rotmund oraz pobożny sługa Chrystusa Milon, w czasie swego nawrócenia, podarowali temu klasztorowi dwa dziedzictwa, to jest Offiniacas i Bettonis-curtem, położone w okręgu Tellau, mianowicie w trzecim roku króla Dagoberta Młodszego, który był dwudziestym szóstym rokiem księcia Pepina Starszego, a od wcielenia Pana i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa – roku siedemset trzynastego.

Wspomniany zaś rycerz Pański Milon posiadał święcenia kapłańskie, które zdobił dobrymi i sławnymi czynami. Miał on bowiem pod ową skałą zbudowany mały kościółek, w którym składał Panu ofiarę zbawienną. Aż do dziś dnia widać ślady tejże budowli, w której owa bazylika została wzniesiona. Pokazuje się tam aż do teraz krzewy na zboczu góry tejże skały oraz drzewa winne, które on własną ręką zasadził w ziemi, a także sadzonki czy winorośle winnicy, którą sam posadził i którą tam uprawiał, oddając się rozmyślaniom (philosopharet). Według słów psalmisty starał się bowiem żyć z pracy rąk swoich, aby dobrze mu się działo, a po zakończeniu biegu świata mógł oglądać dobra w Jeruzalem. Dlatego też spróbowałem powierzyć pamięci te rzeczy o nim, gdyż od wielu dotarła do mnie liczna opinia o jego dobrym życiu.

Słyszałem mianowicie opowieść pewnego czcigodnego starca, który dowiedział się tego od kogoś, kto widział samego Milona przez długi czas: że był on postury wyniosłej, o anielskim obliczu, mający czcigodną siwiznę na głowie. W tejże grocie oddając się dobrym uczynkom i w ukrytym porządku wiodąc życie nienaganne, zawsze kierując umysł ku niebiańskim pragnieniom, radując się wielce ubóstwem, tamże dopełniając długu obecnego życia, oddał ducha Bogu, by połączyć się z wieczystą szczęśliwością.

Jego ciało zostało przeniesione do kościoła świętego apostoła Pawła i tak oddane pochówkowi. Niektórzy bowiem twierdzą, że kazał się pochować przed bramą klasztoru w Longy i że tam jest pochowany; lecz jak dowiedziałem się od wiarygodnych starszych, sądzę, iż właściwszym będzie uważać, że tam, gdzie był mnichem, tam też spoczywa pochowany. Wierzę jednak, że gdziekolwiek spoczywają kości, dusza cieszy się wieczną radością. Te rzeczy, których dowiedziałem się ze słuchu oraz znalazłem w szafach z przywilejami naszego klasztoru, niech wystarczą o Milonie pustelniku, czyli anachorecie.

Taki fragment nalzłem w innej karolińskiej kronice, zwanej Historią świętych opatów klasztoru w Fontenelle. Oczywiście nie przetłumaczonej na polski, bo i kogo by u nas interesowały jakieś francuskie klasztorne kroniki powstałe na początku IX wieku. 

A powinny. Choćby tylko przez fakt nietypowego (jak na Państwo Franków) imienia matki pustelnika Milona. 

Kim była owa Wisła (w łacińskim oryginale jest Wisla, więc nie może być mowy o pomyłce w zapisie imienia)? Nie wiem. Tekst mówi o tym, że wraz z mężem i synem schroniła się w 713 roku w klasztorze, po czym później, po dokonaniu odpowiednich darowizn, została księnią klasztoru w Lionie. Jej imię jednoznacznie kojarzy się z terenami dzisiejszej Polski, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że męska forma tego imienia (Wisław) występuje w wandlaskiej dynastii króleskiej i znamy co najmniej dwu królów o takim właśnie imieniu. Czyżby nasza bohaterka też pochodziła z królewskiej linii Asdlingów?

Wiemy tylko tyle, że była na tyle bogata, że uczyniono ją ksienią, a jej synowi pozwolono na prowadzenie życia pustelnika. Niestety imienia jej męża, Rotmunda, nie potrafię jeszcze nigdzie zlokalizować. 

Wiemy jeszcze tyle, że w roku 713 praktycznie Państwem Franków (a właściwie państwami, bo wówczas było ich kilka) rządził Pepin z Heristalu, który zmarł nagle w 714 roku. W tym samym też roku odszedł jego syn Grimoald Młodszy, którego zamordowano na zlecenie jego teścia, Radbolda, króla Fryzów. W 715 roku sześcioletni wówczas syn Grimoalda, Teudoald, spadł ze schodów i wskutek tego upadku zmarl. Dzięki temu władzę nad całą domeną (wówczas jeszcze oficjalnie Merowingów) objął Karol Młot. 

Czy można łączyć te wydarzenia? Szlachecką frankijską rodzinę mającą ewidentne powiązania z Wandalią i ukrywającą się w klasztorach, z wydarzeniami dziejącymi się na frankijskim dworze? Akademicy powiedzą, że nie ma na to żadnych dowodów. My jednak możemy się bez twardych dowodów obejść. 

Widzimy bowiem, że coś doprowadziło do nagłego usunięcia całej głównej linii Karolingów. I ta sama siła wyniosła do władzy Karola Młota, nieślubnego syna Pepina. I stało się to po tym, gdy ukryto w klasztorze w Fontenelle kogoś o imieniu Milon. Ukryto go nawet przed innymi mnichami, pozwalając mu wieść życie pustelnika, za co oczywiście klasztor został odpowiednio wynagrodzony. Kim był więc ten Milon?

Renesansowe kroniki niemieckie pod rokiem 700 zapisują objęcie władzy w Polsce przez Kraka. Biskup Kadłubek zapisał także, że syn Kraka, Krak II w trakcie walki ze Smokiem miał zabić swego brata. Niestety te wydarzenia nie są w żaden sposób jeszcze wydatowane, ani nie jest znane imię owego zabitego księcia. 

Natomiast możemy dla naszej opowieści założyć, że niejaki Rotmund (Czerwony Księżyc) był tylko szefem ochrony, który w 712 lub 713 miał odstawić daleko od możliwości Kraka II, żonę i syna jego brata. Jednak jak widać z dziejów Pepina i jego linii udało mu się to o tyle, że Milon i jego matka uratowali życie, ale musieli się pożegnać z jakąkolwiek myślą o powrocie do Wandalii.



tagi: polska  krak  frakowie  wandalia  karolingowie 

Pioter
2 stycznia 2026 06:42
19     783    13 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

OjciecDyrektor @Pioter
2 stycznia 2026 07:04

Merowingów oczywiście, a nie Karolingów...:). Żeby nikt z cxytających się nie oburzył oburzeniem wielkim...:)

Czyli przodek Karola Wielkiego już wiedział cxym pachnie upadek państwa Wizygotów w 711 i czuł, że podobnie będzie z Frankami. Jakieś wiec siły trzeźwo myślące doprowadziły błyskawicznie do silnej centralizacji państwa oraz do cichej jeszcze ziamiany sojuszu z Bizancjum. 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Pioter
2 stycznia 2026 07:07

No kakie to interesujące, że zmiany na tronach w państwach Franków korespondowały ze zmianami władzy u Wandalów. Jakby były to dwa nacxynia połączone ze sobą lub przynajmniej silnie oddziaływujące na siebie. 

 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Pioter
2 stycznia 2026 07:11

To wygląda tak, jakby ta anektowana przez Franków Burgundia cały czas chciała się oderwać i połączyć z macierzą, czyli Wandalią.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @OjciecDyrektor 2 stycznia 2026 07:07
2 stycznia 2026 08:01

Tych zmian było więcej w tym czasie. W Bizancjum, u Longobardów, a nawet w Kalifacie

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Pioter 2 stycznia 2026 08:01
2 stycznia 2026 09:18

Takie dymamiczne czasy zrobili tzw. Wiekami Ciemnymi, że aż podziw bierze. Ewaporacje i fałszowanie ksiąg było już wtedy masowe i powszechne, a nam cały czas cisną bajki o "zacofanych prostaczkach"  i braku globalnej komunikacji i koordynacji. Ehhh...

zaloguj się by móc komentować

Gotoxy76 @Pioter
2 stycznia 2026 11:18

Można tu jeszcze wspomnieć o zamordowniu św. Lamberta, który sprzeciwił się związkowi (sojuszowi?) Pepina z Alpais (tu jest znów imię zwiazane z rdzeniem Alp). Biskupa zamordował brat Alpais, Dodon (Odyn?) w kaplicy przy oltarzu św. Kosmy i św. Damiana w Liege. we wrześniu 709r. 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Gotoxy76 2 stycznia 2026 11:18
2 stycznia 2026 11:39

Alpais to też imię nordyckie. Tak nazywała się główna bohaterka Sagi o inwazji Wandalów na Skanię.

zaloguj się by móc komentować

Gotoxy76 @Pioter 2 stycznia 2026 11:39
2 stycznia 2026 12:15

Szczątki św. Lamberta pochowanego w Maastricht, ekshumował i przeniósł do Liege św. Hubert. Na wiki jest ta iluminacja, wg. oposu przestrawiajaca św. Huberta oferującego swe usługi Pepinowi z Herstal. Minatura pochodzi z "Hubert le Prevost, Vie de St. Hubert" wykonanego dużo pozniej w 1463r. dla ksiecia Burgundii, Filipa Dobrego. 

Po prawej stronie Pepina są jakieś dziwne postacie. Co to za ubiór i nakrycie głowy? Kojarzy się raczej że wschodem..

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Gotoxy76 2 stycznia 2026 12:15
2 stycznia 2026 16:33

Żydowscy fechmistrze...widać sztylet za pasem - jeden z ich atrybutów. A jeden z nich ma nawet sztylet w ręku. To chyba zabójca świętego.

zaloguj się by móc komentować

Gotoxy76 @OjciecDyrektor 2 stycznia 2026 16:33
2 stycznia 2026 17:27

Bardziej chodziło mi o tego po drugiej stronie. Po prawej ręce Pepina. W złoto,czerwonej szacie i tym dziwnym nakryciu głowy.

zaloguj się by móc komentować

Gotoxy76 @Pioter
2 stycznia 2026 17:31

Czy to jakaś ubiór  kościelny?

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Gotoxy76 2 stycznia 2026 17:27
2 stycznia 2026 17:49

Ten po prawej ma chyba jakieś "chińskie" nakrycie głowy, ale to obraz z połowy XVw i stroje z tej epoki, wiec w sumie mnie nie dziwią.

zaloguj się by móc komentować

Gotoxy76 @OjciecDyrektor 2 stycznia 2026 17:49
2 stycznia 2026 20:28

Ten klasztor w Longy to ładnie wymazany. Nic nie wiadomo oprócz tego co tu Pan Pioter napisał. 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Gotoxy76 2 stycznia 2026 20:28
2 stycznia 2026 21:39

No więc pośrednio  wiemy, że musiał być ważny...:). Bo o tylu mało istotnych faktach i miejscach można znaleźć obszerne info, że zasadnym jest pytanie -  jaki "nieszczęśliwy zbieg okoliczności" sprawił owe wymazanie?

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Gotoxy76 2 stycznia 2026 12:15
3 stycznia 2026 06:50

Ten po lewej wygląda na chińskiego mandaryna. Ci po prawej na Żyda i Turka. Ochrona władcy?

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Pioter 3 stycznia 2026 06:50
4 stycznia 2026 22:38

Posłowie "królów ze wschodu", tylko już szukających innej gwiazdy niż betlejemska ...

Szczęka opada powiem szczerze jak się czyta te teksty wydobyte z cienia. Nadto widać od razu obyczaje bizantyjskie na dworze Merowigów i na dworach, wtedy pomniejszych, Karolingów. Trucie, sztyletowanie, skrytobójstwo. Ludzie, trzeźwi tacy jak św. Antoni Pustelnik, wszak mający wykształcenie i pozycję dogodną do kariery urzędniczej, i jak ten Rotmund i Wisła, uciekali po prostu od tej mordowni w bezpieczny azyl monastyczny. Milon - Miłosław - Miłosz. Wisław - Wacław - Wieńczysław.  

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Magazynier 4 stycznia 2026 22:38
5 stycznia 2026 08:30

To już chyba etap nie tyle patrzenia w gwiazdy, co szukania pełnego żłobu jest ....

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Pioter 5 stycznia 2026 08:30
5 stycznia 2026 11:47

To jest etap żeru przy pełnym żłobie. Wandalia musiała być bogatym krajem, skoro wszystkie bandy na nią się rzucały. Potomkowie Antyriusza opanowali pradawne mocarstwo, albo raczej obszar po mocarstwie, dobrze funkcjonujący, z zasobami kruszca, metalu, produktów rolnych, barwników i czego tam jeszcze nie. Słowem ogromny bałtycki tort atrakcyjny dla wszystkich bandytów.    

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować