Handlowa chrystianizacja Wandalii
Jak widzieliśmy w kilku poprzednich notkach (Dzieje Macieja u Ludożerców czy Przesłuchanie w mieście Ludożerców), stosowana standartowo na terenach Imperium Romanum taktyka głoszenia Ewangelii w trybie wędrownego kaznodzieji (lub filozofa) powodowała bliskie spotkania z wandalską administracją. I o ile Apostołowie mieli odpowiednią siłę aby się przeciwstawić jej nadużyciom, to już z ich uczniami mogło być różnie.
Dlatego po powrocie Andrzeja zaplanowano kolejną wyprawę do Wandalii, która opisana jest w apokryfie Dzieje świętych Apostołów Piotra i Andrzeja.
Zaczyna się on od słów: Stało się, że wyszedł Andrze, Apostoł Chrystusa z miasta ludożerców. A oto chmura świetlna porwała go i zaniosła na górę, gdzie siedziecli Piotr, Maciej, Aleksander i Rufus. Oni zaś skoro go ujrzeli pozdrowili go z wielką radością. Wtedy rzekł do nich Piotr "Co ci się przydarzyło, bracie Andrzeju? Czy już zasiałeś ziarno prawdy w krainie ludożerców, czy jeszcze nie?"
Apostoła Macieja już znamy, Piotra chyba przedstawiać nie trzeba. Natomiast są tu jeszcze wymienieni niejacy Aleksander i Rufus, ktorzy apostołami nie byli. Byli to synowie Szymona Cyrenejczyka, tego samego, który przez Rzymian został zmuszony do pomocy Chrystusowi na Gologocie. Cyrenejczyka, czyli człowieka pochodzącego z Cyreny, a nie wieśniaka spod Jerozolimy. Cyrena zaś to miasto leżące gdzieś w połowie drogi pomiędzy Kartaginą a Aleksandrią. Wskazywałoby to więc na to, że zarówno Szymon, jak i jego synowie Rufus i Aleksander, byli kupcami.
I właśnie tę drogę chrystianizacji obrano w przypadku Wandalii.
Powiecie teraz pewnie Państwo, że chrześcijaństwo niespecjalnie nadaje się jako religia handlowa. Religia ta bowiem zakazuje oszukiwania, piętnuje gromadzenie bogactw czy też wręcz nakazuje poświęcanie się dla dobra wspólnoty. Czytając jednak ewangelię znajdziemy wiele elementów pokazujących, że zarabianie pieniędzy wcale nie jest uważane za grzech. Uczciwe zarabianie, ale za takie uchodzi nawet pożyczenie złota bankierom na procent.
No dobrze, a jak to wyglądało w tym konkretnym przypadku? Rufus i Aleksander byli synami kupca, Maciej też był kupcem, Andrzej zanim został uczniem Chrystusa zajmował się sprzedażą złowionych przez firmę Piotra ryb. Nie stał przy tym wcale na targu, a oferował cały dzienny połów pośrednikom. Byli to więc ludzie potrafiący poruszać się w tym kupieckim świecie. Ustalili też, że odwiedzą zupełnie inne miasto Wandalii, którego nazwa nigdzie nie pojawia się w apokryfie.
Piotr i Andrzej i Aleksander i Rufus i Maciej udali się więc do miasta barbarzyńców. Gdy zbliżyli się do miasta rzekł Andrzej do Piotra "Ojcze Piotrze, czy znowu będziemy w tym mieście znosić takie trudy, jak w krainie barbarzyńców?" Rzecze do niego Piotr "Nie wiem. Ale o to przed nami starzec siejący na swym polu. Jeśli podejdziemy do niego i powiemy mu 'Daj chleba' i jeśli on nam da, to nie będziemy cierpieli w tym mieście. Jeśli zaś powie 'Nie mam chleba' to znowu czeka nas trud." Gdy zbliżyli się do starca rzekł Piotr "Witaj rolniku". Rolnik rzecze do nich "Witajcie i wy, kupcy!" Rzecze do niego Piotr "Czy masz może chleb, bym mógł go dać tym sługom, ponieważ brak go nam?" Rzekł do nich rolnik "Pozostańcie tu chwilę i barczcie na woły i pług i rolę, abym mógł pójść do miasta i przynieść chleba".
Ponieważ Apostołowie natychmiast zostali rozpoznani jako kupcy, musieli iść z jakimś towarem. Najprawdopodobniej prócz tej piątki byli przy nich także inni ludzie (bo podczas wcześniejszej podróży Andrzeja do Myrmidoni apokryf wyraźnie wspomina, że uczniowie jego podróżowali wraz z nim), a więc całość wyglądała już nie na podróż wędrownego kaznodzieji, a na małą kupiecką karawanę. I zgodnie z przewidywaniem Piotra zainteresował się nimi nie wywiad czy administracja Wandalii, ale miejscowy kupiec. Choć administracja Wandalii próbowała zakazać im wstępu do miasta, no ale jakieś przygody i trudności przecież w apokryfie muszą być przedstawione.
A szatan, nienawidziwszy dobra, wszedł do serc pierwszych miasta, którzy zgromadziwszy się mówili między sobą: "Biada nam! Ci ludzie należą do dwunastu Galilejczyjków, którzy czarują ludzi. Oni bowiem oddzielają mężów od żon i kobiety od ich mężów. Cóż mamy czynić? Nie chcemy, aby oni weszli do naszego miasta i oddzielili nas od naszych żon." Niektórzy z nich mówili "Jest ich pięciu mężów, gdy wejdą zabijemy ich". Inni jednak mówili "Nie możemy ich zabić. Słyszeliśmy bowiem, że mają jakiegoś nauczyciela, który nazywa się Jezus, a On, jeśli Go o coś poproszą, wysłuchuje ich."
W końcu próbowano zmontować prowokację, wysyłając przed bramę miejską piękną i całkiem gołą nierządnicę, ale jakoś to nie przeszkodziło na wjazd karawany do miasta i spotkanie z Onezyforem. Tak bowiem nazywał się miejscowy kupiec, który później został biskupem tego miasta i w zasadzie pierwszym biskupem Wandalii.
Onezyfor nie interesował się filozofią. Interesowało go praktyczne wykorzystanie możliwości nowej religii do prowadzenia interesów. Wysłuchał więc tego, co Apostołowie mieli do powiedzenia o działalności i życiu Chrystusa, a w chwili, gdy Piotr powiedział, że ławiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu weść do Królestwa Niebieskiego, zażądał zademonstrowania tego przykładu.
Gdy przyniesiono igłę i cały lud przybył na widowisko, Piotr podniósłwszy oczy ujrzał kroczącego wielbłąda i rzekł, aby go przyprowadzono. Wtedy wbił igłę w ziemię i zawołał wielkim głosem "W imię Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego pod Ponskim Piłatem nakazuję tobie, wielbłądzie, abyś przeszedł przez ucho tej igły!" Wtedy dziurka igły rozwarła się jak brama i wielbłąd przeszedł przez nią, a cały lud to widział. I znowu rzekł Piotr do wielbłąda "Przejdź po raz drugi przez igłę" - i wielbłąd przeszedł po raz drugi.
Oczywiście to tylko metafora dokonania czegoś niemożliwego w handlu. Najprawdopodbniej na styku handlu z administracją państwową Wandalii, czemu dopomogło wyraźne odwołanie się do znaku krzyża. Onezyfor wtedy zarządał, aby uczyniono dokładnie to samo z jego igłą i jego wielbłądem, czyli w miejscu które on sam wskazał i przy pomocy jego towarów. Gdy Apostołowie otrzymali identyczny rezultat jak poprzednio Onezyfor postanowił dokonać tego samego. Niestety, jak to podaje apokryf, wielbłąd utknął w połowie igły i nie szło go w żadną stronę ruszyć.
"Dlaczego wszedł zaledwie po szyję?" "Ponieważ ty nie jesteś jeszcze ochrzczony w imię Jezusa".
Inaczej mówiąc, nowa religia, której wyznawcy posługiwali się znakiem krzyża, tak samo jak dynastie panujące od ponad tysiąca lat na tym terenie, dawała swoim wyznawcom znacznie większe możliwości działania i rozwoju, niż mieli wcześniej. Nobilitowała ich wręcz, czy też podnosiła znaczenie każdego chrześcijanina prawie do rangi rodziny panującej. Przynajmniej symbolicznie. A do czasu, gdy administracja państwowa wypracowała jakieś skuteczne metody współpracy i współżycia z chrześcijanami, także realnie. W zamian zaś za prawo do używania królewskiego znaku żądała uczciwego życia - nie ofiar z noworodków, nie wysawiania własnego ciała na sprzedaż, nie oddawania czci ludziom, nie bezrefleksyjnego spełniania słów wyroczni, a wyłącznie uczciwego i prawego życia. Wyłącznie oddawania czci Stwórcy i szanowania bliźniego.
Byłoby chyba głupotą nie skorzystanie z takiej oferty. Dlatego też apokryf kończy się tymi słowami:
Apostołowie zaś Pana Naszego Jezusa Chrystusa ustanowili Kościół Chrystusa, Boga naszego, a wszystkich wierzących ochrzcili w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Nałożyli ręce na biskupa, wyświęcili kapłanów i polecili ich Bogu, w którego uwierzyli. Jemu chwała i moc na wieki wieków. Amen.
tagi: chrześcijaństwo andrzej piotr wandalia apokryf apostołowie maciej
|
|
Pioter |
| 19 lipca 2026 09:10 |
Komentarze:
|
|
Andrzej-z-Gdanska @Pioter |
| 19 lipca 2026 10:32 |
Jest też inny Onezyfor:
Onezyfor cs. Apostoł Onisifor – żyjąca w I wieku postać biblijna, święty katolicki i prawosławny, uczeń św. Pawła.
Według apokryficznych Acta Pauli et Theclae pochodził z Iconium (współcześnie Konya). Postać Onezyfora, ucznia apostoła Pawła wymieniana w Nowym Testamencie, w drugim liście adresowanym do Tymoteusza (2Tm 1, 16; 4, 19 BT). Towarzyszył apostołowi już w Efezie okazując wielkie zaangażowanie i pomoc. Nie opuścił Pawła, który zaliczał go do grona przyjaciół, także w czasie uwięzienia apostoła w Rzymie. Rychła śmierć Onezyfora stała się świadectwem modlitw za zmarłych, jakie odmawiano w pierwszych gminach chrześcijańskich.
Onezyfor zaliczany jest do grona Siedemdziesięciu dwóch wysłańców Jezusa Chrystusa.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Onezyfor_(posta%C4%87_biblijna)
|
|
Pioter @Andrzej-z-Gdanska 19 lipca 2026 10:32 |
| 19 lipca 2026 10:38 |
Tak. I dlatego niektórzy bibliści zajmujący się apokryfami przenoszą na siłę miejsce działania Apostołów do Ikonium, mimo, że w samej treści apokryfu jest wyraźnie zaznaczone, że chodzi o miasto barbarzyńców - czyli leżące gdzieś na północ od Dunaju i na wschód od Renu.
|
|
Pioter @Andrzej-z-Gdanska 19 lipca 2026 10:32 |
| 19 lipca 2026 10:53 |
Onezyfor znaczy po grecku dobroczyńca lub przynoszący zysk. Najprawdopodobniej to imię otrzymane przez tego wandalskiego kupca dopiero po chrzcie.
|
|
Pioter @Pioter 19 lipca 2026 10:53 |
| 19 lipca 2026 11:16 |
Szukam tego Onezyfora i widać coś ciekawego (jeśli przyjmiemy, że to ta sama osoba). Najpierw występuje jako kupiec w tym mieście Barbaricum, gdzie zostaje ochrzczony przez Piotra. Jakiś czas później pojawia się w Ikonii wraz z rodziną, gdzie wita w swoim domu Pawła, który udaje się do Listry (apokryf Dzieje Pawła i Tekli). Później Paweł wspomina o nim w liście do Tytusa, nakazując mu pozdrowić dom Onezyfora w Efezie, który oddał wiele usług tamtejszej gminie chrześcijańskiej. A na koniec mamy informację w tym samym liście do Tymoteusza, że Onezyfor szukał Pawła odbywającego karę w Rzymskim więzieniu. Dokładnie: Niech Pan okaże miłosierdzie domowi Onezyfora, bo często mnie pokrzepiał i nie wstydził się moich kajdan. Przeciwnie, gdy przybył do Rzymu, gorliwie mnie szukał i odnalazł.
Tradycja kościelna wiąże Onezyfora także z Koryntem jak i z Kolofontem, a w końcu miał ponieść śmierć męczęńską w Parium leżącym nad Hellespontem.
To akurat bardziej pokazuje człowieka dysponującego siecią domów kupieckich w kilku czy kilkunastu miastach Imperium Romanum, które wykorzystywał do niesienia pomocy nowopowstającym gminom chrześcijańskim. Taką samą sieć pewnie miał także w miastach Wandalii.
I chyba to był jednak jeden człowiek. Zupełnie niedoceniony i zapomniany przez późniejszą historiografię.
|
|
OjciecDyrektor @Pioter |
| 19 lipca 2026 15:42 |
To tak, jak Ormianie. Oni chyba skopiowali cały midus operandi zastosowany w Iw. w Wandalii. A w średniowieczu tą samą metodą szerzyli swą - niestety - herezję Nestorianie w Azji, a zwłaszcza w Chinach.
Mnie jeszcze jedna rzecz zastanawia. Otóż znak krzyża, jako symbol władzy musiał być jakimś wtsjemniczeniem dla administracji Wandalii. Bo na przykładzie niemożności Onezyfora przepuszczenia przrz ucho igielne widać, że znaczenie tego znaku nie było znane powszechnie w Wandalii. Czyli nawet, jeśli znano sam symbol i utożsamiano go z władzą, to nie wiedzisno, JAK się nim skutecznie posługiwać. I to jest największa tajemnica. Sciśle strzeżona przez apostołów.
|
|
Pioter @OjciecDyrektor 19 lipca 2026 15:42 |
| 19 lipca 2026 16:04 |
Ten skuteczny sposób odkrył akurat Andrzej w trakcie swojego przesłuchania w Myrmydonii. Być może przypadkiem, ale to mało prawdopodobne.
Apokryf mówi bowiem o tym, że został dokładnie przeszkolony przez Anioła w trakcie podróży do Myrmidonii gdzie miał uratować Macieja.
Zgodnie z danymi Nugenta władcą Wandalii był w tym czasie Wisław I. Pytanie tylko co go skłoniło do zainteresowania się zupełnie nową wiarą. Maciej w Myrmidonii był dość ciężko chory, więc to nie on mógł przekazać Dobrą Nowinę.
Pozostają więc jedynie dane pozyskane przez wandlaski wywiad w samym Imperium Romanum i Judeii.
|
|
OjciecDyrektor @Pioter 19 lipca 2026 16:04 |
| 19 lipca 2026 16:40 |
Myślę, żw już wtedy Wandalowie dostali propozycję, która została skonsumowana w IVw. Pewnie chodziło o ograniczenie olbrzymich kosztów związanych z pilnowaniem granicy na Renie i w Panonii. Kontrola Bałtyku była kluczowa. Tak samo, jak M. Czarnego. Ani Bałtyku ani M. Czarnego Rzymianom nie udało się wziąć pod swoją kontrolę. Złożono więc jakąś ofertę. Ona nie została przyjęta. Ale Wandaloeie musieli być zainteresowani przejęciem kontroli nad IR na swoich warunkach. I dlatego uznali, że chrześcjsństwo,,wobec dynamicznego rozwoju w IR, jest odpowiednim narzędziem do opanowania IR. Zwłaszcza,,że chrześcjsństwo szerzyło się wśród elit rzymskich orsz wśród ludności - że tak powiem - nierzymskiej, czyli wśród Greków i Żydów. Myślę,,że zwłaszcza grecki komponent chrześcjańsywa był dla Wandalow bardzo atrakcyjny, bo nad M. Czarnym byli Goci, z którymi Wandalowie mieli wówczas kosę i zwyczajnie Grecy mogli być postrzegani, jako sojusznicy przeciw Gotom, jak i zdolni zbieracze istotnych danych wywiadowczych.
No i się nie pomylili, skoro Konstantyn Wielki wezwał ich na pomoc, czyli złożył im nową, lepszą ofertę. I myślę, że te przenosiny stolicy do Biizancjum byly spowodowane WŁAŚNIE tym dealem z Wandalami. Wandalowie zostali potem jednak oszukani i deal zerwany. I dlatego Wandalowie wykreowali Hunów - zaciekłych wrogów Bizancjum. To miała być i rekompensata za zerwanie dealu z Konstantynem Wielkim i odnowieniem tegoż dealu - cesarz Marcjan (Alan).
Tak to mnie się układa.
I stąd podtrzymuję tezę, że prześladowanie chrześcjan w Rzymie miało właśnie tę polityczną przyczynę.
|
|
Pioter @OjciecDyrektor 19 lipca 2026 16:40 |
| 19 lipca 2026 16:52 |
Za bardzo upraszczasz.
Fakt, że Stwórca potrafi wykorzystać bieżącą politykę do Zbawienia nie oznacza, że Wisław musiał przejść na chrzecijaństwo.
Po to dano nam wolną wolę, aby nie wierzyć ślepo najróżniejszym wyroczniom.
To, że polityka międzypaństwowa mogła wpływać na nasilenie prześladowań chrześcijan można w zasadzie przyjąć, ale głównym problemem dla rzymskiej administracji był fakt, że wyznawcy Chrystusa nawet za cenę własnego życia nie chcieli uznać panującego cezara za bóstwo.
|
|
OjciecDyrektor @Pioter 19 lipca 2026 16:52 |
| 19 lipca 2026 17:20 |
No ale sam pisałeś i nawet wydałeś książkę, że ci sami Rzymianie nie traktowali bóstwa cezara tak samo, jak Żydzi swojego Boga. To było zupełnie inne pojęcie bóstwa. Więc ta przyczyna jest wątpliwa. Ona mnie pachnie polityką, a nie teologią.
|
|
Gotoxy76 @Pioter 19 lipca 2026 16:04 |
| 19 lipca 2026 17:58 |
"Pytanie tylko co go skłoniło do zainteresowania się zupełnie nową wiarą".
Może wpływ "chaldejczyków" na cesarzy rzymskich?
|
|
Pioter @OjciecDyrektor 19 lipca 2026 17:20 |
| 19 lipca 2026 18:04 |
Chodzi o cześć państwową, nie o bóstwo jako wiarę w Boga. To była polityka, ale nie taka jak myślisz. Bliższa dzisiejszemu pojęciu obazy majestatu niż zdrady stanu.
|
|
Pioter @Gotoxy76 19 lipca 2026 17:58 |
| 19 lipca 2026 18:09 |
Że niby przy Kaliguli i Klaudiuszu też byli?
To raczej te czasy były, a nie Tytusa, który otwarcie romasował z królową Jerozolimy.
|
|
OjciecDyrektor @Pioter 19 lipca 2026 18:04 |
| 19 lipca 2026 18:14 |
No ale widać wyraźnie, że te prześladowania nie miały stałego przebiegu i stałego natężenia. Nikt mi nie powie, że w czasach, w których panowały "odwilże" chrześcijanie szli na jakieś kompromisy w tej materii. A więc istotna przyczyna musiała być inna. Ona jest ukryta, ale musiała być inna od tej podawanej.
|
|
Gotoxy76 @Pioter 19 lipca 2026 18:09 |
| 19 lipca 2026 18:50 |
Myślałem o przyboczznych astrologach, których w przeciwieństwie do wyroczni nie szło przebłagać. Chrześcijaństwo likwidowało wyrocznie i astrologię.
|
|
MarekBielany @Pioter |
| 19 lipca 2026 20:47 |
... ile minut w godzinie, a godzin w wieczności ...
Muzyka ?
W telewizorze od czasu do czasu pokazują ten kościół etiopski. W jednym odcinku pokazali i wytransmitowali śpiew mężczyzn siedzących i śpiewających na melodię (Roman Melodos) missa 8.
|
|
Pioter @OjciecDyrektor 19 lipca 2026 18:14 |
| 20 lipca 2026 06:38 |
Niekoniecznie jednak nasilenie prześladowania chrześcijan miało to związek z Wandalią. Mogło na to wpływać wiele różnych czynników, których nigdy nie rozpoznamy.
|
|
Pioter @Gotoxy76 19 lipca 2026 18:50 |
| 20 lipca 2026 06:39 |
Jakoś o tym zapomniałem, bo cały czas wracali w historii.
|
|
OjciecDyrektor @Pioter 20 lipca 2026 06:38 |
| 20 lipca 2026 11:17 |
No też prawda. Ale sam widzisz, że jest to kwestia do zbadania, którą akademia załatwia jednym zdaniem.
|
|
Magazynier @Pioter |
| 21 lipca 2026 13:18 |
"W zamian zaś za prawo do używania królewskiego znaku żądała uczciwego życia - nie ofiar z noworodków, nie wysawiania własnego ciała na sprzedaż, nie oddawania czci ludziom, nie bezrefleksyjnego spełniania słów wyroczni, a wyłącznie uczciwego i prawego życia..." które znacznie rozszerzało możliwości wymiany oraz ilość transakcji, bo dawało podstawę w postaci przestrzegania przykazań i prawa, i wzajemnego zaufania między uczestnikami całego rynku ... jako rzecze Benjamin Franklin w "Drodze do zamorzności" (Way to wealth - Father Abraham's Sermon).