-

Pioter : Kiedy bogowie zorientowali się, że nie są w stanie zmienić tego co już się stało, stworzyli historyków.

Gospodarka żywnościowa Germanii

Wprawdzie dokument, ktory teraz mam przed sobą pochodzi z XVIII wieku i nazywa się Opis Półwyspu Jutlandzkiego, ale myślę, że doskonale pokaże jak wyglądała przez długi czas gospodarka żywnościowa w całej Germanii Magna przez kilka ostatnich tysiącleci:

Z ważniejszych półwyspów świata, czyli Chersonezów, o których geografowie – Petrus Appianus w 1. części, 17. rozdziale swojej Kosmografii oraz Vadianus w Epitome trium terrae partium na początku rozdziału o granicach Morza Śródziemnego – wymieniają cztery główne: Tracki, Cymbryjski, Taurycki i Indyjski (który przez Ptolemeusza nazywany jest Złotym), najbardziej sławny wśród historyków jest CYMBRYJSKI. Rozciąga się on od rzeki Alby [Łaby] niedaleko Hamburga, na kształt ludzkiego języka lub dłoni wystawionej z nadgarstka, położony między morzami Brytyjskim a Germańskim, obecnie zwanymi Zachodnim i Wschodnim [Morze Północne i Bałtyckie]. Skierowany bezpośrednio na północ ku miastu Skagen (które jest krańcem tejże Cymbrii i oddalone jest od najbliższego wybrzeża Norwegii o osiem mil morskich), wzdłuż rozciąga się na dwanaście dni drogi, wszerz zaś od wyspy, a mianowicie od Cymbrii aż do wyspy Busen lub najbliżej Alburga [Aalborga] w Jutlandii, gdzie jest najszersza, rozciąga się na sześć dni drogi.

Kraina ta jest płaska, lesista i niezwykle żyzna, obfitująca we wszystko, co jest niezbędne do życia lub pożądane ze względu na cenę. Rola w wielu miejscach jest polna, bagnista i nawadniana, a przez to niezwykle urodzajna. Mieszkańcy nazywają ją Marsch lub Maersch, ponieważ po oddzieleniu od morza została przystosowana do uprawy, jak gdyby była zanurzona w wodzie. Natomiast ziemię suchszą i mniej urodzajną nazywają Geest lub Güest, co oznacza „niepłodną” lub „bez potomstwa”.

Góry posiada rzadkie; na dwóch stromych i wysokich wzniesieniach, Segebergensis i Plonensis, zbudowano zamki. Oprócz tego liczne są pagórki, naturalne lub usypane ludzką ręką, na których książęta i szlachta wznieśli zamki i posiadłości. W niektórych miejscach znajdują się kamieniołomy wapienia i źródła solankowe. Na wybrzeżu Morza Zachodniego warzą sól z wody morskiej. Tak obfituje w ryby morskie i rzeczne, że mieszkańcy wpadających do Morza Zachodniego rzek w różnych miesiącach łowią ryby różnego rodzaju i czynią z nich pożytek. Śledzie również w wielu miejscach są odławiane, a w niektórych śródlądowych częściach znajdują się liczne sadzawki i stawy, które przez wiele lat były doprowadzane do porządku kanałami doprowadzającymi wodę, a obecnie, gdy rybołówstwo ustało, kanały te są zablokowane i wody znowu stoją.

Uprawia się tu pszenicę, jęczmień, żyto, owies, proso i różne rośliny strączkowe w takiej obfitości, że co roku do innych prowincji, jak z zasobnej spiżarni, można przesyłać wielkie ilości. Pastwiska dla bydła są tu najrozleglejsze i najbogatsze, z czego mieszkańcy czerpią wielki zysk, wyprowadzając woły do innych prowincji i tam je sprzedając.

Ponieważ region jest lesisty i gęsto zarośnięty, nie powinno dziwić, że spotyka się szlachtę, która w jednym roku, z samego tylko tuczu świń, zebrała sumę 4000 joachimitów [talarów]. Za tucz jednej świni płaci się bowiem talara: w Księstwie Szlezwickim cztery drachmy, w Jutlandii zazwyczaj dwie drachmy. Tymczasem najważniejsze lasy należą do książąt, w których niektórych można utuczyć dwadzieścia tysięcy świń. W roku Pańskim 1590 stwierdzono, że utuczono: w lesie Rendsburg 14 000, w Segeberg i sąsiednich lasach ponad 19 000, w opactwie Borsholm 10 000, w Reinefeld 8 000, w Ahrensbök 4 000, w Trittau i Reinbek 8 000 świń. Z wyłączeniem własnych lasów Księstwa Szlezwickiego, całej Jutlandii i szlachty, które same przynoszą niemałe dochody.

Nie mogę pominąć jednego faktu: w lasach należących do zamku Gottorp, jeśli rok jest średnio obfity w żołędzie i orzechy bukowe, można utuczyć około 30 000 świń. Ponadto wielkie korzyści przynoszą mieszkańcom stada koni, wołów, owiec i kóz, a także pszczelarstwo. Znajduje się tu wiele młynów wodnych, z których jedne służą do mielenia zboża, roślin strączkowych i nasion oleistych, inne do tłuczenia kory, jeszcze inne do oczyszczania złota, kucia żelaza i miedzi, niektóre do cięcia drewna, a niemało do polerowania narzędzi i rozcierania papieru. 

W Holsztynie, ze względu na wielką obfitość lasów, gajów i borów, żyje mnóstwo dzikich zwierząt różnego gatunku, na które książęta i szlachta polują z wielką przyjemnością. Są to: jelenie, sarny, dziki, zające, lisy, wilki, kuny, bobry, borsuki, wydry, wiewiórki i inne. Nie brakuje tu również ptactwa: żurawi, łabędzi, dzikich gęsi różnych rodzajów, kaczek, kormoranów, cyranek, czapli, kuropatw, gołębi, synogarlic, szpaków, głuszców, bażantów i drozdów. Choć region ten nie rodzi wina ani przypraw, oba te towary są sprowadzane w takiej obfitości, że każdy może je nabyć za znośną cenę.

Kraina posiada bardzo wiele spławnych rzek. Te płynące na wschód, do Morza Bałtyckiego, to: Trave, zatoka Kilońska (do której wpada Schwentine), Schwentine, Schlei, Gudenå i mniejsze. Do Morza Zachodniego (Germańskiego) wpadają: Bille, Alster, Łaba, Stör, Eider, Treene, Mildau, Hever i Nibsa.

Porty są dogodne i bezpieczne po obu stronach morza. Po stronie wschodniej leżą: Travemünde, Neustadt, Grömitz, Heiligenhafen, Kilonia, Eckernförde, Szlezwik (którego port został w dużej mierze zablokowany przez królów Danii podczas dawnych wojen), Flensburg, Aabenraa, Haderslev, Kolding, Horsens, Aarhus i Aalborg. Porty zachodnie to: Hamburg (nad Łabą), Itzehoe, Brunsbüttel, Meldorf, Lunden, Tönning, Husum, Tønder i Ribe.

Jest to obraz zupełnie różny od tego, co próbują nam wmówić Akademicy. Wielkie tuczarnie świń w lasach dębowych, które pozwalają rocznie utuczyć od 4 do 30 tysięcy świń. I aby zniszczyć tę hodowlę należało całkowicie zmienić gospodarkę leśną, co udało się dopiero na przełomie XVIII/XIX wieku, gdy przestawiono gospodarkę leśną z dębów na sosny.

Wcześniej się nie dało. Nie tylko z tego powodu, że dla Germanów/Wandalów dąb był drzewem świętym, ale głównie dlatego, że jeszcze w połowie XVIII wieku traktowano go jako drzewo owocowe, którego niszczenie podlegało karom sądowym (zachowały się takie wyroki akurat w mojej okolicy).

To obraz zupełnie inny niż w Imeprium Romanum, i inny niż cheliby nam pokazać Akademicy. Bowiem ci zbieracze korzonków i jagód, o których tak lubią opowiadać opisując czasy dawne, to były tylko dzieci i młodzież pilnujące stad paszących się w lasach Germanii Magna świń.



tagi: historia  żywność  germania 

Pioter
16 grudnia 2025 11:06
19     841    11 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

OjciecDyrektor @Pioter
16 grudnia 2025 12:08

Do dziś Duńczycy słyną z hodowli świń...:).

Za Piastów też wyyasano świnie w dąbrowach. 

Mnie tylko dziwi, że przy takiej mnogości dzikich zwierząt i dla świń starczyło żarcia. No ale jak widać można było to wszystko utrzymać i pomieścić na małej Jutlqndii. 

To ileż tego dobra było między Łabą a Bugiem/Dnieprem?

Lasy liściaste zniszczono chyba ze względu na ogromnybpopyt na drewno. A że sosna i świerk rosną najszybciej, to zaczęto wprowadzać w Niemczech monokulturę

 

zaloguj się by móc komentować

atelin @OjciecDyrektor 16 grudnia 2025 12:08
16 grudnia 2025 12:37

Na Vanuatu też. Przywieźli, hodowali i jedli.

Mnie jednak zastanawia fakt, kto opisywał te dzieje, dlaczego i czy przypadkiem nie są to pamiętniki wzmożonych nastolatków.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @atelin 16 grudnia 2025 12:37
16 grudnia 2025 12:56

A pan jakie pamiętniki pisze? I dlaczego ich nie pisze?

zaloguj się by móc komentować

Pioter @atelin 16 grudnia 2025 12:37
16 grudnia 2025 13:05

Nie ma takich opisów u autorów starożytnych. Skąd je sobie wzięła Akademia?? Bazują tylko i wyłącznie na Starej Baśni Kraszewskiego?

zaloguj się by móc komentować

Zdzislaw @Pioter 16 grudnia 2025 13:05
16 grudnia 2025 13:20

Nieco o wypasie świń. lecz "z innej beczki". Otóż na YT prezentuje się para z Norwegii (kanał (1393) Wild and Woolly - YouTube), która "odgrzebuje" z przeszłości różne ciekawe starocie, a w tej liczbie również wypas świń na terenie leśnym. Jest jednakoż różnica taka, że las jest ścięty. Zresztą z liściastych drzew to w nim rosną jedynie osiki i brzozy, których to osik listowie lubią bardzo owce hodowane tamże, nawet liście na etapie jesiennego zasychania. Świnie natomiast, które z podziwu godnym zapałem ryją w przydzielonym im zrębie leśnym (zapewne znajdując w ziemi jakieś owadzie "przechowalniki") mają za zadanie uprawić ziemię pod przyszly ogród warzywny, nawożąc go przy ukazji swoimi odchodami. Oczywiście oprócz tej diety darmowej otrzymują jeszcze dodatkową paszę.

zaloguj się by móc komentować

Zdzislaw @Zdzislaw 16 grudnia 2025 13:20
16 grudnia 2025 13:27

Warto możę dodać, że niemal jedyne narzędzia rolnicze, stosowane przez ową parę, to - poza wspomnianymi "wieprzami" - piła łańcuchowa i siekiera, Zadnego traktora i pługa tam nie widać. Jak również użycia jakiejś innej siły pociagowej. 

zaloguj się by móc komentować

Zdzislaw @Zdzislaw 16 grudnia 2025 13:20
16 grudnia 2025 13:27

Warto możę dodać, że niemal jedyne narzędzia rolnicze, stosowane przez ową parę, to - poza wspomnianymi "wieprzami" - piła łańcuchowa i siekiera, Zadnego traktora i pługa tam nie widać. Jak również użycia jakiejś innej siły pociagowej. 

zaloguj się by móc komentować


Zdzislaw @Zdzislaw 16 grudnia 2025 13:20
16 grudnia 2025 13:42

Warto możę dodać, że niemal jedyne narzędzia rolnicze, stosowane przez ową parę, to - poza wspomnianymi "wieprzami" - piła łańcuchowa i siekiera, Zadnego traktora i pługa tam nie widać. Jak również użycia jakiejś innej siły pociagowej. 

zaloguj się by móc komentować

Zdzislaw @Zdzislaw 16 grudnia 2025 13:42
16 grudnia 2025 13:44

Warto może dodać, że portal się "zbiesił" co nieco

zaloguj się by móc komentować


chlor @Zdzislaw 16 grudnia 2025 13:42
16 grudnia 2025 21:13

Przypuszczam, że dotacji państwowych również nie widać.

 

zaloguj się by móc komentować

orjan @OjciecDyrektor 16 grudnia 2025 12:08
17 grudnia 2025 00:23

Kluczowa informacja dotyczy tego, że: najważniejsze lasy należą do książąt. Proszę zatem nie myśleć sobie, że każdy mógł tam "podkładać świnie". Potrzebne były pozwolenia, a jeśli na dłuższy okres, to wręcz wydawanie przywilejów, czy dekretowanie dla pewnej społeczności prawa wypasu świń. Rozumieć należy, iż obowiązywała jakaś wzajemna odpłatność. Może nie wszystkich, bo np. Cystersi chyba za przywileje nie płacili. W ówczesnej Polsce wiadomo np. o prawie wypasu świń (tylko świń) z 1208 r. dla chłopów ze wsi Wilczyce pod Wrocławiem. Zwykle jednak posiadaczom takiego prawa nie wolno było pozyskiwać drewna. Na własny budulec trzeba było mieć osobne prawo. Trudno więc wskazywać powszechną korelację leśnego wypasu świń z wylesianiem całych terenów. Kto inny wylesiał.

Z tego, co słyszałem, pierwotny, bukowy drzewostan leśny Sudetów poszedł głównie na węgiel drzewny dla wytopu szkła. W to miejsce sadzono już świerki. Z kolei im bliżej morza, tym większy drewniany popyt szkutnictwa. Np. na Warmii słynna sosna taborska - absolutnie najlepszy na świecie surowiec na drewniane maszty. Z tymi właśnie taborskimi masztami Anglia zapanowała na morzach.

W gospodarstwach chłopskich świnie hodowano zwykle na potrzeby własne, na handel wymienny, spłatę indywidualnych zobowiązań. Będąc ważnymi dla dobrostanu chłopskich rodzin hodowane świnie niewiele wpływały na hurtowy rynek wieprzowiny. Wskazywane w tekście ilości wyhodowanych świń wskazują na chów rozmiarów przemysłowych, choć z wykarmianiem leśnym. Ciekawe, kto pasał i za ile. Trzeba poczytać Braci Grimm odhaczając na boku przypadki świniareczek i świniopasów.

Liczby tych hodowli wyglądają imponująco, choć aż za bardzo imponująco, gdy założyć, iż pewnie dotyczą wyników lat rekordowych. Tymczasem hodowla świń podlega pewnemu cyklowi zwanemu cyklem świńskim (można wyguglać). Jeśli więc w pewnym roku, na pewnym obszarze wyhodowano rekordową ilość (tzw. świńska górka podażowa), to za dwa lata może tam świń w ogóle już nie być (tzw. świński dołek - obie nazwy są naukowe). Te wahania są w zasadzie obiektywne i mogą być bieżąco amortyzowane dopiero w rynkowej skali międzyregionalnej. To tak dla ciekawości, kto dotychczas przypadkiem nie wiedział.

Jedna obserwacja z tego tekstu jest szczególnie interesująca, że nie tylko grzyby i korzonki wynikały z obfitości lasów, ale też wynikał z nich względny dobrobyt chłopski. Warunkiem było jednak utrzymywanie swego rodzaju cywilizacji leśnej, bo chodziło o organizację znacznie szerszą niż funkcjnowanie samego lasu, ale też  wsi, chłopa, księstwa i tak dalej. Jeśli więc ktoś z pogardą, lub z sarkazmem wskazuje: bida, panie, korzonki i grzyby z lasu jedli, to możemy pobłażliwie pokiwać mu głową: Ja, ja, Volkswagen und Emissionsmessung! 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @orjan 17 grudnia 2025 00:23
17 grudnia 2025 07:10

W samym tekście jest napisane, że za prawo do tuczu jednej świni w lesie płacono od 1/4 do 1 talara. Cena dorosłej świni na targu to około 8 do 12 talarów. 

zaloguj się by móc komentować

orjan @Pioter
17 grudnia 2025 08:39

Mnie chodziło o wynagrodzenie tych świniopasów i świniareczek jako część kosztów właściciela lasu w hodowli jego świń i zarazem źródło dochodów pieniężnych miejscowej ludności z tytułu pracy. Spotkałem się z taką oceną, że podobne wynagrodzenia tworzyły (raczej kompletowały) sieć miejscowych uzależnień ekonomicznych, a takie uzależnienia lokalnych "rynków pracy" złożyły się na wytworzenie pofeudalnych stosunków miejscowych, które w Prusach i na Pomorzu stworzyły klasę junkrów i klasę całkowicie od nich ekonomicznie zależnej populacji wiejskiej.

Moim zdaniem, w podobnym kierunku zależności ukształtowały się (już i nadal kształtują się) stosunki przedsiębiorczości i pracy z obecnymi władzami gminnymi w Polsce. Jest istotna różnica pewności bytu ekonomicznego między kimś, kto ma zlecenie np. na dostawę papieru toaletowego, ołówków, czy czegokolwiek do gminy, lub też gmina go zatrudnia, a sąsiadem, który nie uczestniczy w obrocie z gminą i sam musi szukać swego miejsca w tzw. społecznym podziale pracy.

Gdyby kogoś interesowało dlaczego wybory samorządowe w Polsce dają wyniki, jakie dają, to proponowałbym popatrzeć na tę sieć uzależnień. Co do istoty są takie same jak te u świniopasów i świniareczek. Tylko na razie, w gminnej Polsce nie ma jeszcze rozwoju literatury bukolicznej. Ale przyjdzie. 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @orjan 17 grudnia 2025 08:39
17 grudnia 2025 08:51

Rocznie coś około 10 talarów taki parobek zarabiał. Zazwyczaj miał też nie więcej niż 13 lat. Choć dziewczyny raczej preferowały pracę przy owcach niż przy świniach - za podobną wypłatę.

Przyjmijmy, dla równego rachunku, że to około 1 talara miesięcznie. Za te pieniądze (dla łatwego rachunku) taki parobek mógł dostać 30 litrów piwa w karczmie. Niektórym to do życia wystarczy.

Żołd żonierza w trakcie wojny trzydziestoletniej był niewiele większy - 2 talary miesięcznie.

zaloguj się by móc komentować

orjan @Pioter 17 grudnia 2025 08:51
17 grudnia 2025 09:16

No i już widać, gdzie zostały zacementowane stosunki społeczne. Łącznie z kontrolą zachowania się i poglądów miejscowej ludności w czym pomogła masowa edukacja. Ta, umiejętnie prowadzona, też może być szkodliwa.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować