-

Pioter : Kiedy bogowie zorientowali się, że nie są w stanie zmienić tego co już się stało, stworzyli historyków.

Dzieje Andrzeja i Macieja w mieście ludożerców

Czekam właśnie na pewien apokryf, zwany Acta Andreae et Matthiae apud Anthropophagos. Całość opowiada o podróży Apostoła Andrzeja na północ i o nawróceniu władcy znajdującego się tam pańtwa. I jak zwykle jest to traktowane jako taka sobie bajeczka, bez żadnego związku z historią. 

A nie, przepraszam. Powstało wiele prac naukowych, w których akademicy zastanawiają się nad wykorzystaniem literackiego motywu ludożercy, wykorzystaniem opisów Odysei, czy nawet ogólną literaturę wczesnego chrześcijaństwa.

Nikt jednak nie zwrócił uwagi na to, że jest to jedyny dokument, spisany gdzieś w II wieku ne, który opisuje misję chrystianizacyjną Apostoła Andrzeja.

A nie, przepraszam ponownie. Ktoś zwrócił na to uwagę. Byli to niejaki Laktancjusz i ktoś o imieniu Grzegorz pochodzący z Tours, czyli postacie spoza naukowego światka, więc zupełnie bez znaczenia dla współczesności. 

O czym mówi ten apokoryf? Na razie tylko tyle co wiem ze streszczenia z angielskiej wiki: 

Na początku apostołowie losują między sobą miasta i kraje, do których mają udać się z nauką chrześcijańską. Maciejowi przypada miasto zamieszkane przez ludożerców. Zaraz po przybyciu zostaje uwięziony, aby później zostać podany mieszkańcom jako pożywienie. Modli się do Jezusa o pomoc.

Jezus ukazuje się Andrzejowi (w niektórych wersjach przebywającemu wtedy w Achai) i nakazuje mu ruszyć na ratunek Maciejowi. Andrzej udaje się nad brzeg morza, gdzie znajduje przygotowaną dla niego łódź, mającą zabrać go do miasta ludożerców. W rzeczywistości sternikiem łodzi jest sam Jezus, któremu towarzyszy dwóch aniołów, choć Andrzej widzi ich jako zwykłych ludzi.

Podczas podróży rozmawiają o działalności Jezusa za jego życia. Sternik (czyli Jezus) pyta Andrzeja, dlaczego Żydzi nadal trwają w niewierze. Rozmowa schodzi na rzekomy cud, podczas którego Jezus miał ożywić sfinksa i sprawić, że ten ogłosił przed arcykapłanami boskość Jezusa oraz dokonał innych niezwykłych czynów. Następnie sami patriarchowie dwunastu pokoleń Izraela mieli zostać na krótko wskrzeszeni i zaświadczyć o boskości Jezusa, jednak mimo tego kapłani nadal pozostawali jego przeciwnikami.

Andrzej i jego uczniowie zasypiają. Gdy się budzą, znajdują się już przy bramie miasta ludożerców, a Jezus wraz z anielską załogą powrócił do nieba. Podczas snu uczniowie mieli wizje krain niebieskich.

Andrzej potajemnie zbliża się do więzienia i modli się. Siedmiu strażników natychmiast umiera, a drzwi więzienia same się otwierają. Andrzej poleca Maciejowi udać się do drzewa figowego i najeść się jego owoców. Maciej wraz z pozostałymi więźniami opuszcza miasto i na obłoku udaje się na pobliską górę, gdzie naucza Piotr.

Tymczasem w mieście ludożerców władze są oburzone ucieczką planowanego „posiłku”. Postanawiają więc zjeść siedmiu zmarłych strażników, lecz modlitwy Andrzeja niweczą ten zamiar. Następnie chcą schwytać siedmiu starców, ale i ten plan zostaje udaremniony.

Podjudzani przez diabła występującego pod postacią starca mieszkańcy próbują odnaleźć nieznaną siłę, która przeszkadza im w działaniu. Andrzej pozostaje jednak dla nich niewidzialny. W końcu Jezus nakazuje mu ujawnić się.

Andrzej zostaje schwytany, przeciągnięty ulicami miasta na końcu liny, a następnie wtrącony do więzienia. Tam szydzą z niego diabeł i siedem demonów. Następnego dnia ponownie jest ciągnięty przez miasto i znów trafia do więzienia. Wtedy modli się o pomoc.

Nakazuje alabastrowemu posągowi znajdującemu się w więzieniu wytrysnąć wodą. Powoduje to katastrofalną powódź.

Powódź przeraża mieszkańców miasta i zabija wielu mężczyzn, kobiety, dzieci oraz bydło. Po kolejnych karach mieszkańcy okazują skruchę. Andrzej przyjmuje ich nawrócenie i modli się, a wszyscy zabici przez powódź zostają przywróceni do życia.

Andrzej chce wrócić do swoich uczniów i dalszej działalności misyjnej, jednak Jezus nakazuje mu pozostać jeszcze przez pewien czas. Przez tydzień naucza mieszkańców miasta ludożerców zasad chrześcijaństwa, po czym odchodzi.

Prawda, że ciekawe? I jakoś nikt nie zauważył, że Ludożecy i miasto jakoś niespecjalnie do siebie pasują. Nikt też nie zauważył, że grecka nazwa Anthropophagos nie oznacza wcale ludożerców, a akurat jest nazwą użytą przez Herodota do opisu jednego z ludów mieszkających poza Scytią. Ale czego mamy się spodziewać się po osobach z certyfikatami akademickimi? Tego, że zaczną czytać teksty hagiograficzne ze zrozumieniem? Nie przesadzajmy.

Tak więc mamy rzeczywiste i historyczne potwierdzenie misji Apostoła Andrzeja, o której w powieści minionych lat wspominał Nestor, twierdząc, że Apostoł Andrzej minął Kijów, powiedział, że będzie tu kiedyś wielkie miasto i pojechał dalej na północ.

A to już coś. Mamy teraz dokument już nie z XII wieku, a z II wieku. Mamy też tradycję zapisaną przez biskupa Łubieńskiego, że polskie chrześcijaństwo zostało ustanowione przez Apostoła Andrzeja. A gdy te tradycje połączymy okaże się, że Apostołowie Maciej i Andrzej zostali wysłani do Wandalii. 

Dlaczego właśnie tam? Co tam było takiego niezwykłego? Jeśli przyjrzyjmy się temu, co o wierzeniach Wandalów i ludów obok nich mieszkających zapisał Schedius, to okaże się, że jedynie Wandalowie rokowali wówczas nadzieję na przyjęcie Dobrej Nowiny.

Może to wydać się dziwne, ale przyniesiony przez Antyriusza perski dualizm był znacznie bliższy pierwotnemu chrzecijaństwu niż swebski kult Izydy czy gocki kult Marsa. Pewne pojęcia podstawowe jak dobro, zło, moralność już funkcjonowały bowiem w obiegu. I z tego właśnie powodu tam mieli trafić Apostołowie z Ewangelią. I z tego co pisze apokryf własnie tam trafili.

Oczywiście natychmiast mogą się odezwać głosy, że nie mamy żadnego potwierdzenia, że akurat Apostołowie znali geografię ziem poza Imperium Romanum. Może i nie znali, ale jakoś przecież Tomasz trafił do Indii, gdzie głosił o tym, że spotkał Zbawiciela całego świata.

Ale to przecież może być nieistotne, handel z Indiami jest doskonale udokumentowany, a książka napisana sto lat temu przez Jana Nepomucena Sadowskiego została całkowicie zapomniana. 

Oczywiście to tylko początek pewnej przygody. Uprzedzam jednak, że do jej przeżycia będzie potrzebne znacze większe przygotowanie teoretyczne niż posiadają go dotychczasowi badacze tego dokumentu. Dla nich bowiem wystarczy etykietka apokryf i można sprawę odłożyć na półkę.

 



tagi: chrześcijaństwo  wandalia  apostoł andrzej  apokryf 

Pioter
12 czerwca 2026 11:08
6     234    6 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

Gotoxy76 @Pioter
12 czerwca 2026 12:19

"Maciej wraz z pozostałymi więźniami opuszcza miasto i na obłoku udaje się na pobliską górę, gdzie naucza Piotr."

Tzn. Św. Piotr też był na tych terenach?

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Gotoxy76 12 czerwca 2026 12:19
12 czerwca 2026 12:29

Raczej nie. Z hagiografi trzeba usunąć opisy "cudowne" i połączyć ją z Dziejami Apostolskimi. Wtedy przestanie być apokryfem i stanie się podstawą do rozważań rekonstruujących faktyczne wydarzenia. 

zaloguj się by móc komentować

Gotoxy76 @Pioter 12 czerwca 2026 12:29
12 czerwca 2026 12:56

W kościele parafialnym w mojej parafii (dolnośląskie, pierwsze wzmianki XIIIw. obecna budowla prawdopodbnie XVIw. z wykorzystaniem wcześniejszych reliktów, jedna ściana jest na pewno starsza). przeciekał dach. Ksiądz proboszcz zabrał się za remont w wyniku którego pod warstwą tynku odkryto freski (narazie dwa). Będąc u nas po kolędzie rozmawialiśmy o tym i powiedziiał ,że jeden fresk przedstawia nie do końca wiadomo co ,chyba bożka pogańskiego wraz ze św. Piotrem. Kościól parafialny jest w innej wiosce ,więc pojechałem tam później. 

Postać na słupie wygląda na starca i prawą dłonią pokazuje prawdopodobnie gest figi. 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Gotoxy76 12 czerwca 2026 12:56
12 czerwca 2026 13:08

Ale to może być związane z samą Legnicą czy księstwem legnickim. To zbyt późne by mówić o tym, że Apostoł Piotr była na naszych ziemiach. Zresztą żadnej tradycji w tym zakresie nie znam.

Tamten fragment należy raczej rozumieć, że Maciej został odesłany do Piotra, a na miejscu pozostał sam Andrzej. Ale to tylko tłumaczenie streszczenia - ja wolę poczekac na apokryf i potem się wypowiadać.

zaloguj się by móc komentować

Gotoxy76 @Pioter 12 czerwca 2026 13:08
12 czerwca 2026 13:13

Jasne. Podałem jako ciekawostkę.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Pioter
12 czerwca 2026 14:35

Apokryfem nazywa się coś,,co nie do końca zgodbe jest z Objawieniem, czyli z przekazywaną wiarą. Ale fakty historyczne to nie wiara. 

Midrasze zaś to co to jest? Nie apookryf, a żydowskie baśnie. 

O mitach to już szkoda gadać.

To jest wszystko celowa wymówka, przykrywająca złe intencje, czyli kłamstwa. Bo jakoś tak dziwnie się składa,,że tagą Iliadę traktują serio historycy. A czym się różni Iliada od apokryfów?

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować